Blog bardziej brytyjski niż sama królowa.


CIEKAWE BLOGI:




Warning!
Blog zawiera głupi humor i długie
zdania. Praktykuje kult absurdu
i pewnych seriali.









Kontakt: ukulore@wp.pl

Kategoria kreatywna

sobota, 06 września 2014

Dzień dobry. Dawno nie urządzałam na blogu żadnej zabawy, a to niedobrze, ponieważ ludzie muszą się bawić, żeby nie umrzeć z nudów. Dlatego właśnie powstało wyzwanie rysunkowe. Wszystko co musicie zrobić, aby wziąć w nim udział to narysować TARDIS na koniu dowolną techniką (paint, ołówki, długopis, farby, wycinanki, kolaże itp - wszystkie chwyty dozwolone), a gotowy rysunek przesłać na maila (ukulore@wp.pl), facebooka (najlepiej pw) lub zostawić w komentarzu. Właściwie możecie zostawiać dzieła gdziekolwiek, i tak je znajdę. Nie zaszkodzi też podpisać się w sposób, w jaki chcecie zostać podpisani na blogu (dopytywanie o podpis to najbardziej stresujący element organizacyjny).

Pomysł narodził się przypadkiem, gdy pewien Batman zamiast "TARDIS in the house" (radosny okrzyk TARDIS) przeczytał "TARDIS on the horse" i zgodnie uznałyśmy, że wizja jest zbyt piękna aby pozwolić jej umrzeć.

Na zachętę pierwsze prace.

Autorstwa Batmana:


I moja:




Wszystkie prace zaprezentuję w niedzielę 14 września (za tydzień). Rysujcie śmiało, jak widać na załączonych przykładach nawet półminutowe bazgroły znajdą przytulny dom na Baker Street. Przede wszystkim niech żyje zabawa!

Live long and prosper.

czwartek, 17 lipca 2014

Dzień dobry. Weszłam w posiadanie tajnej informacji i jak zwykle spieszę, aby się nią podzielić (tylko cśśś, to tajne. Nie chcemy przecież, żeby wszyscy się dowiedzieli). Aby nie marnować czasu na zbędne wstępy takie jak to zdanie, od razu przejdę do rzeczy. Informację, którą za chwilę zdradzę uświadomiłam sobie pod prysznicem, ale miałam wam tego nie mówić, więc przejdę w końcu do tej rzeczy. Pierwotnie tytuł Genezy Planety Małp miał brzmieć Hail Hydra, a film miał być manifestem Hydry, która zapragnęła ogłosić światu, że nim rządzi (o Hydrze szczegółowo pisałam tutaj). Potęgę Hydry miały uosabiać inteligentne małpy, które w wyniku kłopotów z ludźmi nie mającymi ochoty ich zaakceptować zaszyły się w cieniu. W ostatniej chwili zmieniono jednak tytuł i ukryto wszelkie jawne nawiązania do Hydry. Okazało się bowiem, że znaleziono największego wroga organizacji - Kapitana Amerykę, i przywódcy uznali, że nie są jeszcze gotowi na konfrontację ze szczwanym superżołnierzem ubranym we flagę. Osobiście pochwalam tę decyzję, ponieważ dzięki niej Hydra miała czas na obmyślenie kolejnego planu, tym razem z udziałem Zimowej Pandy.

 


A teraz poszlaki, które doprowadziły mnie do tajnych informacji. Sprawa została zatuszowana niemal perfekcyjnie, pozostały jedynie dwie wskazówki. Po pierwsze, daty. Światowa premiera Kapitana Ameryki wyprzedza Genezę Planety Małp o dwa tygodnie (Kapitan - 19 lipca 2011, Małpy - 3 sierpnia 2011). Osobnik odpowiedzialny za dystrybucję filmów w Polsce znał plan Hydry, lecz prawdopodobnie bał się ujawnić go wprost, zrobił to więc potajemnie, synchronizując daty polskich premier filmów. Zarówno Kapitan, jak i Planeta Małp ukazały się w polskich kinach 5 sierpnia. Drugą wskazówką jest scena z Planety Małp bardzo podobna do tej, którą wykorzystano w oficjalnym manifeście (Zimowa Panda, przyp. ja). Scena została tak dobrze zatuszowana, że domyślono się jej prawdziwego znaczenia dopiero po ujawnieniu analogicznej sceny z Zimowej Pandy. Oto ona:




Jak widać, Hydra jest niezwykle szczwana. Hail Hydra!

 

Live long and prosper.

sobota, 05 lipca 2014

Dzień dobry. Ostatnio cierpię na straszliwy brak czasu, dlatego blog również cierpi. Brak czasu nie przekłada się jednak na brak pomysłów. Jako fanka Wielkich Trolli BBC (czyli Stevena Moffata i Marka Gatissa) mam naturalną słabość do trollowania w sposób radosny wszystkiego, co żyje. Jest to trollowanie bardzo specyficzne, polegające na tym, że osoby znające i lubiące źródła nawiązań mogą się przez nie ucieszyć, a osoby nie znające źródeł zazwyczaj nie zwracają uwagi. Postanowiłam, że przedstawię tu co jakiś czas pomysł na mały i nieszkodliwy trolling, który nie kosztuje wiele wysiłku, a może sprawić nieco radości - być może ktoś zrobi z niego użytek i wzbogaci życie jakiejś istoty ludzkiej o nadprogramowy uśmiech.

Pomysł numer 1 - transformerowe trololo:
1. Znajdź znajomego z samochodem.
2. Dyskretnie dowiedz się, czy znajomy kojarzy/zna/lubi Transformers.
3. Jeśli już znajdziesz znajomego z samochodem, który zna Transformersów, poszukaj karteczki samoprzylepnej.
4. I narysuj na niej logo Autobotów (tylko nie pomyl z logiem Decepticonów, bo wtedy właściciel samochodu może zginąć).
5. Przy pierwszej okazji przyklej na kierownicę logo Autobotów.
6. Schowaj się za najbliższym krzakiem i obserwuj reakcję właściciela samochodu na widok karteczki.
7. Możesz się diabolicznie śmiać (byle cicho!).
8. Milcz i za żadne skarby świata nie przyznawaj się, że to twoja sprawka.

Metoda sprawdzona, oto Autobot mojego taty.

 

Live long and prosper.

piątek, 09 maja 2014

Dzień dobry. Jean-Luc Picard jest mutantem, pochodzi z planety Vulcan i prowadzi podwójne życie, a Deanna Troi jest hologramem mającym zatuszować jego sekret. Oczywiście to bardzo tajny wpis, nie wolno go czytać.

Zdradzonej wyżej tajemnicy nie widać wprawdzie po uszach (co byłoby logiczne), ale widać w trailerze X-Men: Days of Future Past, a konkretnie w pewnej bardzo krótkiej scenie. Przedstawia ona piękne, klasyczne, wolkańskie mind meld w wykonaniu bohatera, który w przyszłości jest kapitanem statku Federacji USS Enterprise. Według chronologii i praw rządzących uniwersum X-Men młody Xavier (bo o nim mowa) to ta sama osoba co starszy Xavier z twarzą Picarda, dlatego wszelkie czyny popełnione przez któregokolwiek z nich należy powiązać także z drugim. Czyli Xavier z twarzą Picarda także potrafi robić mind meld, skoro potrafi to młodszy.

 

Xavier starszy i Xavier młodszy. Czyli Picard i Picard.

 

Oficjalnie Xavier i Picard nie mają ze sobą nic wspólnego, chociaż na pierwszy rzut oka widać, że to ta sama osoba. Gdyby Xavier wykrzyknął nagle i niespodziewanie "Mr Worf, hail Hydra", to pewnie nikt by się za bardzo nie zdziwił, tak samo zresztą jak na widok Picarda szukającego Cerebro w Akademii Gwiezdnej Floty.

Odkrycie to oznacza, że:
a) Picard jest telepatą (może dlatego niełatwo dorównać mu w byciu idealnym kapitanem).
b) Deanna Troi (doradca, empatka, prawa ręka kapitana czytająca ludziom w głowach) to hologram mający zatuszować zdolności Picarda.
c) Jean-Luc zna wolkańską sztukę zlania jaźni (mind meld).
d) Skoro zna wolkańską sztukę zlania jaźni, to znaczy, że pochodzi z planety Vulcan lub ma przodków w jej pobliżu. Możliwe też, że po prostu odbył tam szkolenie z zakresu telepatii i wymazał je z pamięci scenarzystów Star Treka (w końcu potrafi modyfikować wspomnienia).
e) Sentinele z Days of Future Past na pewno nie przyszły na Ziemię za Xavierem po tym, jak wkurzył Borg w trzecim sezonie TNG. Ależ skąd.

 

Scena, która zdradziła Xaviera (z pierwszego trailera X-Men: DOFP).

 

Pamiętajcie, że to sekret. Lepiej nie prowokować snajperów Marvela do snajperzenia w waszych ogródkach.

Live long and prosper.

niedziela, 23 marca 2014

Dzień dobry. Zjawiam się na tym śpiącym blogu na chwilę i niespodziewanie, aby coś oświadczyć. Odkryłam prawdziwą tożsamość Kapitana Ameryki, i wcale nie jest to Steve Rogers - okazuje się bowiem, że Rogers jest tylko kolejnym przebraniem. Zanim to przeczytacie, musicie jednak obiecać, że nikomu o tym nie powiecie - nie chcielibyśmy przecież ujawnić światu pilnie strzeżonego od lat sekretu. Kapitana zdradziła pewna kwestia z komiksu Winter Soldier: Winter Kills, którą wypowiedział lekkomyślnie podczas bożonarodzeniowej zabawy. Wygląda ona tak:

 


Równie wielką wpadką dla zamaskowanego superbohatera mógłby być chyba tylko Bruce Wayne odbierający przesyłkę na poczcie w kostiumie Batmana. Wiadomo przecież, że istnieje na tym świecie tylko jeden osobnik lubujący się w radosnym biciu hitlerowców. Osobnik podróżuje w czasie, dzięki czemu mógł być widziany zarówno w czasie wojny, jak i współcześnie, co jest zgodne z historią Kapitana, który żył w  dwóch wiekach (aby wyjaśnić to zjawisko bez angażowania kosmitów i latających budek policyjnych, komiksiarze wykorzystali odrobinę zmodyfikowaną bajkę o Śpiącej Królewnie). Osobnik nazywa się Rory Williams, znany także jako Rory Pond, Roranicus Pondicus, Ostatni Centurion i The Nose.



Drugim potwierdzeniem tożsamości Rogersa jest okładka Kapitana Ameryki z 1941 roku, na której bije on biednego Hitlera, prawdopodobnie z zamiarem zamknięcia go później w komórce. Po zapoznaniu się z nagraniami archiwalnymi z tamtego okresu (DW: Let's Kill Hitler) nie ulega wątpliwości, że Steve jest tylko Rorym, a największy bohater Ameryki to tak naprawdę Brytyjczyk udający Rzymianina.

 


Pamiętajcie, twarze na kłódkę i ani słowa. To sekret.

Live long and prosper.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14