Blog bardziej brytyjski niż sama królowa.







sobota, 30 sierpnia 2014

Dzień dobry. Czy macie ochotę spaść z krzesła?

-A dlaczego mielibyśmy chcieć spaść z krzesła? - zapytali czytelnicy.

Otóż przyczyn jest bardzo wiele. Potrzeba spadania z krzesła jest głęboko zakorzeniona w każdym człowieku - tak głęboko, że niektórzy nawet o niej nie wiedzą. Najczęściej spadanie następuje jeśli coś zrobi na kimś duże wrażenie. Pełni wtedy funkcję substytutywną, zastępując brak wrażeń w życiu codziennym, czyli innymi słowy jeśli ktoś ma nudny dzień, a pod ręką czynnik mogący spowodować upadek z krzesła (np. najnowszy odcinek Doctora Who), to znaczy, że dzień wcale nie jest nudny. Upadki z krzesła są także częstą reakcją na rzeczy wspaniałe (funkcja estetyczna) - takie rodzaje upadków są pożądane i uwielbiane przez większość człowieków, ponieważ mają ścisły związek z zachwytem. Innym, lecz także często spotykanym rodzajem upadku z krzesła jest reakcja na gwałtowny bodziec strachogenny. Jeśli podczas oglądania pewnego serialu BBC Sherlock nagle zeskakuje z dachu, to naturalną reakcją jest znalezienie się na podłodze obok krzesła i szybkie cofanie przegapionej sceny. Przejdę więc do rzeczy - jeśli macie ochotę spaść z krzesła, to Polly Jean Harvey chętnie w tym pomoże. Wystarczy obejrzeć poniższe video (co najmniej do 1 min. 55 s). Przyczynę upadku możecie wybrać sami.


 

Live long and prosper.



PS: jeśli nie zadziałało, to don't worry, za dwie godziny Doctor Who i wszyscy będziemy oglądać z poziomu podłogi, bo w zapowiedzi są Dalekowie.

PS2: mądrość tego wpisu podkreślona w tytule jest chwytem marketingowym mającym nakłonić jak najwięcej ludzi do słuchania PJ Harvey. Wolkanie nie kłamią, więc musiałam się do tego przyznać.

Tagi: Pj Harvey
18:59, adeenah , Muzyka
Link Komentarze (1) »
sobota, 09 sierpnia 2014

Dzień dobry. Tym razem bohater miesiąca nie jest bardziej brytyjski od królowej (co z zasady powinno cechować bohaterów miesiąca na tym blogu), ale popełnił czyn tak heroiczny, że z dumą wręczam mu wyróżnienie. Bohater nazywa się James Gunn i wygląda tak:




A jego czyn to nakręcenie filmu, który skradł mi wszystkie serca i pewnie długo ich nie odda. Strażnicy Galaktyki - tak brzmi jego tytuł. Jeśli jeszcze nie daliście się porwać w świat, w którym szopy konstruują bomby na statkach kosmicznych przy akompaniamencie muzyki z lat 70, to najwyższa pora dać mu szansę. W najgorszym wypadku wyjdziecie z kina ze świadomością, że życie może być bardziej kolorowe (dosłownie i nie tylko), niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

 

Live long and prosper.