Blog bardziej brytyjski niż sama królowa.







sobota, 26 lipca 2014

Dzień dobry. Pewnego sobotniego poranka (tzn. przed chwilą) podążyłam tropem pewnego podesłanego mi linka i odkryłam internetowego mistrza słit foci. Należące do niego profile na facebooku i whosay charakteryzują się wysokim poziomem uroku, poczucia humoru i dystansu do siebie. Ze względu na to, że przywołał na moją paszczę uśmiech szerszy od twarzy, ogłaszam tego osobnika spóźnionym bohaterem miesiąca i zamiast tradycyjnej notki zamieszczam kilka z jego cudownych zdjęć (wszystkie pochodzą stąd lub stąd i zostały zamieszczone oficjalnie). Od razu jednak zaznaczę, że wpis nie ma na celu stalkowania nikogo, jest po prostu metodą na przekazanie dalej uśmiechu i pokazanie jak cudowni ludzie grasują w Internecie.

 

Cudowny człowiek grasujący w Internecie.


A to akapit dla tych, którzy nie wiedzą o kim mowa. Bohater nazywa się John Barrowman i jest szkockim aktorem. Większość kojarzących go osobników zna go z roli kapitana Jacka Harknessa z Torchwood i Doctora Who, choć gra on także w innych serialach (m.in. Arrow) oraz kilku filmach. Na tym kończę przedstawienie postaci, ponieważ nie jestem Wikipedią. A oto galeria:

 

John Barrowman i Misha Collins.

 

John Barrowman i Szkoci przebrani za Szkotów.

 

John Barrowman i policjant z Glasgow.

 

John Barrowman i żołnierze z Glasgow.

 

John Barrowman i James McAvoy.

 

John Barrowman i szkoccy policjanci.

 

John Barrowman na tle samolotu.

 

John Barrowman i John Barrowman.

 

John Barrowman i gość z radia.

 

John Barrowman i Scott w samolocie.

 

John Barrowman w krainie czarów.

 

John Barrowman zabity przez wafelki.

 

John Barrowman i Sydney Opera House.

 

John Barrowman i smaczne rzeczy.

 

John Barrowman i dziwni ludzie z gatkami z Batmanem.

 

John Barrowman i porucznik Uhura.

 

John Barrowman, Jack Harkness i 10 Doktor.

 

John Barrowman i superbohaterowie.

 

John Barrowman i Supernatural.

 

John Barrowman i mądry pies.

 

John Barrowman i brzydka koszula.

 

John Barrowman fanboyujący Davida Morrisseya.

 

John Barrowman i szeryf.

 

John Barrowman i załoga samolotu.

 

John Barrowman i pożywienie.

 

John Barrowman u fryzjera.

 

John Barrowman w kinie.

 

John Barrowman i rzeźnik z Dunblane.

 

John Barrowman i jego psy.

 

John Barrowman i Wolverine.

 

John Barrowman z rodziną.

 

John Barrowman i Kapitan Ameryka.

 

John Barrowman i Freddy Krueger.

 

John Barrowman przebrany za TARDIS.

 

John Barrowman sprzątający na Comic Conie.

 

John Barrowman i żelkowąsy.

 

Live long and prosper.

poniedziałek, 21 lipca 2014

Dzień dobry. Przeprowadziłam tajny eksperyment socjologiczny na żywym człowieku, a dziś powołując się na brak klauzuli sumienia tajnych eksperymentatorów postanowiłam podzielić się wynikami. Eksperyment miał na celu zbadanie, czy maska Spider-Mana faktycznie ma tak cudowne właściwości maskujące, jak uczą komiksy. Oto moje tajne zapiski:

Teza: maska Spider-Mana powoduje ukrycie tożsamości osoby, na której się znajduje.

 



Próba badawcza: ja w trampkach ze Spider-Manem.
Próba kontrolna: ja w czarnych trampkach.

Zmienna niezależna, którą podstępnie manipuluję: obecność Spider-Trampek na nogach.
Zmienna zależna: poprawne zidentyfikowanie tożsamości osobnika noszącego Spider-Trampki przez znajome osoby znajdujące się w pobliżu.

Uwagi: każdy trampek ze Spider Manem zawiera po jednej głowie Spider-Mana, czyli w sumie są 2 głowy. Zwiększenie ilości głów ze standardowej 1 do 2 ma na celu upewnienie się, że ludzie je zauważą (w przeciwnym razie wyszłyby dwie próby kontrolne i eksperyment zacząłby płakać). Czarne trampki nie zawierają ani jednej maski. Podczas przeprowadzania eksperymentu wszystkie trampki znajdują się na nogach osoby badanej.

Opis eksperymentu: przeprowadzony na jednej osobie (zwanej "ja"), w warunkach naturalnych, w pewien czwartek o godzinie 7.00 (próba kontrolna) oraz w pewien poniedziałek o tej samej porze (próba badawcza).

Przebieg eksperymentu:
1. Próba badawcza: "ja" weszła do budynku pełnego ludzi, którzy ją znają, po czym natychmiast została rozpoznana przez wszystkich, koło których przechodziła. Osoba badana uśmiechała się do swoich trampek i wpadała na ściany, ponieważ ma tylko jedną parę oczu.

2. Próba kontrolna: "ja" weszła do budynku pełnego ludzi, którzy ją znają, po czym natychmiast została rozpoznana przez wszystkich, koło których przechodziła. Osoba nie uśmiechała się do swoich trampek, ponieważ nie zawierają żadnego superbohatera (poza tym są o rozmiar za duże i osoba ciągle się w nich potyka i wpada na ściany).

 

 

Wnioski: skrupulatnie przeprowadzony eksperyment jednoznacznie dowodzi, że maska Spider-Mana nie wpływa na ukrycie tożsamości osoby, która ją nosi. Peter Parker kłamie.

 

Live long and prosper.

18:46, adeenah , Inne
Link Komentarze (6) »
niedziela, 20 lipca 2014

Dzień dobry. TO oznacza Strażników Galaktyki - film, który wchodzi do kin dopiero za dwa tygodnie, a mimo to już ma wiernych fanów. Skąd oni mogą wiedzieć, że film nie będzie totalną porażką? Ograniczyłam listę do 10 punktów, chociaż gdyby się nad nią głębiej zastanowić, pewnie dałoby się dopisać do dziesiątki jeszcze jedno zero.

 



1. Gabinet osobliwości.

Kampania promocyjna filmu skupiła się NIE na opowiadaniu fabuły (po obejrzeniu trailerów wciąż nie wiadomo do końca o co chodzi) lub pokazywaniu najbardziej efektownych scen (Ronan i Kolekcjoner wychylający nieśmiało łebki z cienia wyglądają jakby chowali w rękawie naprawdę spory potencjał), jak to bywa w przypadku blockbusterów, ale na przedstawieniu bohaterów. W trailerach poznajemy tytułowych Strażników Galaktyki, ich podstawowe cechy, atrybuty i profesję (która jest bardzo ważna, ponieważ Strażnicy są tak naprawdę kryminalistami zajmującymi się łamaniem prawa na różne sposoby), oraz kilka drobnych scen zdradzających jak wyglądają relacje tych zupełnie różnych postaci. O ile bohaterowie są tak fantastyczni, że trzeba naprawdę się postarać, żeby ich zmarnować, to relacje są już sprawą trudniejszą, właśnie ze względu na tę różnorodność. W skład Strażników wchodzą bowiem (przepisuję z ulotki dorwanej wczoraj w Cinema City, na której zgrabnie to przetłumaczono): nieokrzesany awanturnik Peter Quill, szop-rewolwerowiec Rocket, drzewokształtny humanoid Groot, śmiertelnie niebezpieczna i tajemnicza (i zielona) Gamora oraz żądny zemsty Drax Niszczyciel. Wszystko wskazuje na to, że choć misja jest trudna, twórcy filmu zrobili z ciekawych bohaterów jeszcze ciekawszego bohatera zbiorowego. Drugą sprawą są bohaterowie drugoplanowi, którzy są równie dziwaczni. Im poświęcono mniej czasu w trailerach, za to przedstawiono ich na plakatach. Dzięki temu zabiegowi nie wiemy zbyt wiele o postaciach, które intrygują najbardziej, ale w kinie bez problemu je rozpoznamy.


Przykład relacji. Wątek romantyczny pewnie nie jest nikomu potrzebny do szczęścia, ale scena z Gamorą kopiącą Star Lorda na leżąco to dobra prognoza. Być może nawet potencjalnie nudny wątek wcale nie będzie nudny.


2. Trailery.

Pierwszy trailer to typowe przedstawienie bohaterów z dodatkiem krótkiej, ale intensywnej dawki efektownych scen. Oto on:



Drugi trailer to z kolei to, co misie lubią najbardziej. Każdy bohater od czegoś musi zacząć, a wiele fanów filmu prawdopodobnie zaczyna od tego trailera. Uprzejmie uprasza się wszystkich, którzy go nie widzieli o nadrobienie zaległości.

 


Obecnie krąży po Internecie wiele innych trailerów, które stanowią głównie mieszankę scen z pierwszych dwóch. Nie odegrały one tak ważnej roli w powaleniu ludzi na podłogę z wrażenia jak powyższe, ale także warto je zobaczyć. Jeszcze tylko jedna, ważna uwaga - kilka razy miałam nieprzyjemność trafić w kinach na trailery GotG z polskim dubbingiem. Nie zrażajcie się nimi. Dźwięk to połowa filmu, a więc z oryginalnym dźwiękiem są dwa razy lepsze. Obecnie w CC najczęściej można spotkać ten trailer.

3. Plakaty.

Oto główna zaleta posiadania bloga - mogę pokazać i skomentować WSZYSTKIE plakaty filmu, i zaraz to uczynię. Oprócz głównego powstało także 13 (na razie, są ujawniane stopniowo) plakatów przedstawiających bohaterów. Na oficjalnych facebookach Marvela i GotG bohaterowie są krótko opisywani w sposób, który nie zaspokaja ciekawości, tylko jeszcze bardziej ją podsyca. Szczwane, przyznaję.

Na początek główny plakat. Chociaż jest dokładnie tym, co najbardziej drażni mnie w plakatach (mnóstwo postaci w centrum i napis na dole), prezentuje się podejrzanie ładnie. Może przez kolory. Albo wściekłego szopa. Albo statek Racnossów w tle. Jak rozwikłam tę zagadkę, to podzielę się rozwiązaniem.

 

Peter Quill a.k.a. Star-Lord (Chris Pratt). Strażnik numer 1, specjalista od kradzieży. Niestety na plakacie bez maski, która wygląda jak głowa robo-mrówki, ale za to ze zmodyfikowanym fazerem ze Star Treka.

 

 

Gamora (Zoe Saldana, która mówi po klingońsku lepiej od Worfa). Strażnik numer 2, specjalistka od zabijania, bicia, kopania i gryzienia. Więcej dowiemy się z filmu.


 

Drax Niszczyciel (Dave Bautista). Strażnik numer 3, również ekspert od zabijania. Nie wymachuje kończynami tak efektownie jak Gamora, za to ma ładniejszą cerę na plecach. Bardzo nie lubi Thanosa i ma ku temu całkiem logiczny powód.

 

 

Rocket Raccoon (Bradley Cooper). Strażnik numer 4, najwspanialszy szop na świecie i ekspert od broni palnej. Przyjaciel Groota.

 

 

Groot (Vin Diesel). Strażnik numer 5, łatwy do pomylenia z drzewem. Bardzo ładnie się przedstawia ("I am Groot!"). Przyjaciel Rocketa.

 

 

Groot i Rocket. Plakat zbyt boski, żeby go tu nie wkleić.

 

 

Yondu (Michael Rooker). Przestępca, ale nie Strażnik, prawdopodobnie udzielał lekcje kradzieży Star-Lordowi. Intensywnie niebieski.



 

Rhomann Dey (John C. Reilly). Ważny członek intergalaktycznej policji Nova Corps.

 

 

Nova Prime Irani Rael (Glenn Close). Szefostwo intergalaktycznej policji Nova Corps. Nie ma nic wspólnego z Autobotami.

 

 

Ronan Oskarżyciel (Lee Pace). Przedstawiciel rasy Kree, bardzo zły i niebezpieczny, wróg Strażników. Zło aż mu oczami wypływa.

 

 

Korath (Djimon Hounsou). Sprzymierzeniec Ronana, kosmiczny myśliwy koncentrujący się na ciekawszych celach, niż króliczki (na przykład na Strażnikach Galaktyki).

 

 

Nebula (Karen Gillan). Również wierna Ronanowi. Świetnie walczy, ma cybernetyczne elementy na twarzy oraz chyba nie lubi Gamory (nie przeczytałam dokładnie tej informacji, ponieważ wygląda jak spojler).

 

 

Kolekcjoner a.k.a. Taneleer Tivan (Benicio Del Toro). Kolekcjonuje, ale tylko unikaty na skalę Galaktyki. Dranie z Marvela nie chcą zdradzić o nim żadnych informacji, trzeba szukać w komiksach.

 

 

4. Kolekcjoner i powiązania z Uniwersum.

Pierwszą postacią, którą bliżej poznaliśmy jest Kolekcjoner (ale i tak prawie nic o nim nie wiemy). Pojawił się w scenie na napisach drugiego Thora i był najdziwaczniejszym zjawiskiem z całego filmu (ba, być może nawet ze wszystkich Marveli). Oprócz obecności dużej ilości cudownego, kolorowego kiczu, którego nie powstydziłby się Ziggy Stardust, scena zdradziła, że Strażnicy Galaktyki będą mieć związek z artefaktami z innych filmów, które zbiera szczwany Kolekcjoner. W kolekcji znajdują się już Tesseract (niebieska kostka, przez nią Thor miał za dużo problemów, a The Avengers fabułę) oraz Eter (przez nią Mroczne Elfy prawie zniszczyły świat w drugim Thorze). Są to dwa z sześciu potężnych artefaktów, tzw. Infinity Stones. Trzecim na pewno jest koliste coś, które Star Lord próbuje ukraść w trailerze, a pozostałe 3 są na razie zagadką (przynajmniej jeśli chodzi o filmowe uniwersum).

 

 

5. Potęga niebieskiej skóry.

W filmie wystąpią co najmniej trzy niebieskie rasy: Centaurianie (przedstawiciel - Yondu), Luphomoidowie (prawdopodobnie źle to odmieniłam. W każdym razie przedstawicielką jest Nebula) i Kree, o których słyszeli już widzowie Agentów SHIELD (przedstawiciel - Ronan). Być może przemawia przeze mnie próżność, ale nie wierzę, że film, w którym występują trzy niebieskie rasy może być złym filmem.

 

Niebieska moc pije wodę z niebieskiej butelki.

 

6. Dawno temu w Azkabanie.

Strażnicy Galaktyki to film, którego bohaterami są przestępcy uciekający z więzienia, aby zjednoczyć się w obronie świata, a motywuje ich najbardziej prozaiczny ze wszystkich możliwych powodów - to świat, w którym żyją. Istnieje mnóstwo filmów superbohaterskich o przeciętnych osobach, które zyskały super moce, o ponadprzeciętnych, które same je sobie sprawiły oraz o obdarzonych już super mocami i wykorzystującymi je dla dobra ludzkości. Tu sytuacja wygląda inaczej - poznajemy kryminalistów ze specyficznymi umiejętnościami, którzy wykorzystują okazję, aby połączyć siły i zrobić coś dobrego. Bez pomocy radioaktywnych pająków, czy zaawansowanych zbroi. Bez względu na wykonanie, już sam pomysł zasługuje na uznanie. Poza tym ktoś powinien zaprosić do ekipy Lokiego i Czarną Wdowę (profile się zgadzają).


7. Rocket Raccoon.

Zmodyfikowany genetycznie, inteligentny, gadający, zarozumiały szop nie rozstający się z bronią większą od niego, najlepszy przyjaciel drzewca powtarzającego w kółko "I am Groot" zasługuje na osobny punkt. Spójrzcie tylko na niego, przecież to ósmy cud świata.

 


8. Soundtrack.

Muzyka jest jednym z bohaterów przedstawionych w trailerach, pokazano ją pod postacią kasety Star Lorda "Awesome Mix vol. 1". Początkowo jej zawartość była tajemnicą, a ujawniono tylko dwa utwory z trailerów. Niedawno opublikowano całą listę oraz ogłoszono, że tego bohatera każdy może sobie kupić, ponieważ kaseta została wydana pod postacią płyty udającej kasetę.

Okładka soundtracku zawierająca kasetę Star Lorda:



Zawartość kasety Star Lorda:

  1. Blue Swede – Hooked on a Feeling
  2. Raspberries – Go All the Way
  3. Norman Greenbaum – Spirit in the Sky
  4. David Bowie – Moonage Daydream
  5. Elvin Bishop – Fooled Around and Fell in Love
  6. 10Cc – I’m Not in Love
  7. Jackson 5 – I Want You Back
  8. Redbone – Come and Get Your Love
  9. The Runaways – Cherry Bomb
  10. Rupert Holmes – Escape (The Pina Colada Song)
  11. The Five Stairsteps – O-O-H Child
  12. Marvin Gaye/Tammi Terrell – Ain’t No Mountain High Enough



I przykładowy utwór z kasety Star Lorda (pamiętajcie drogie dzieci, zawsze trzeba wykorzystywać okazję do wrzucenia na blog utworów Bowiego z boskimi solówkami):

 




9. Kolory i inne walory.

Film wyróżnia się m.in. stylem. Niektórym przypomina on Firefly z dużą ilością kolorowych kosmitów, i mają oni nieco racji. Żyjący poza prawem galaktyczni uciekinierzy, podróżujący przez kosmos małym statkiem to opis pasujący zarówno do Firefly, jak i do Strażników. Nie tylko koncepcja jest podobna, styl także momentami przypomina serial Whedona. Przykładowo - Peter Quill nie tylko zachowuje się, ale także wygląda jakby uciekł z Serenity. Być może to zakamuflowany odwet za anulowanie Firefly, a być może nie, w każdym razie na pewno dowodzi, że jeśli serial jest dobry, to będzie inspirował nawet jeśli jakiś wściekły szef zdejmie go z anteny. Poza tym Strażnicy Galaktyki charakteryzują się wysokim poziomem kiczu. Nie kiczu, który przyczynia się do robienia zażenowanych facepalmów, tylko kiczu kreatywnego, jaki znamy m.in z twórczości Davida Bowiego. Kolorowego, przerysowanego i zderzonego z szarą rzeczywistością pod postacią ciemnych uliczek i bordowych kostiumów. Film jest pełen kontrastów i nie boi się eksperymentów wizualnych, dlatego bez względu na to, jak zostanie odebrany, na pewno oryginalności nie można mu odmówić.

 

 

10. Dawno temu na papierze.

Strażnicy Galaktyki to film oparty na komiksach Marvela. Ekipa po raz pierwszy pojawiła się w 1969 roku, pierwszą serię komiksów poświęconych w całości Strażnikom publikowano w latach 1990-1995, a serie, których akcja toczy się w głównym uniwersum Earth-616 zaczęły powstawać dopiero w 2008 roku (GotG vol 2 i 3). Film prawdopodobnie jest oparty przede wszystkim na vol 2 i 3, więc jest to stosunkowo młody twór także na papierze (chociaż nie wykluczam inspiracji starszymi komiksami, większość bohaterów pojawia się już w latach 60, a ja dopiero zaczęłam nadrabiać zaległości, więc wrócę tu i sprostuję jak przeczytam resztę;). A teraz do rzeczy - istnieje wiele komiksów o superbohaterach? A no, istnieje. Czy złe komiksy o superbohaterach mają szansę na wybicie się, mając za konkurencję Batmana, Spider-Mana, Avengersów i wiele, wiele innych znanych i uwielbianych weteranów? Logika podpowiada, że gdy na jednej półce postawi się Batmana i nieznany, kiepski komiks, większość osób sięgnie po Batmana. Strażnicy szczycili się niewielkim, ale wiernym gronem fanów jeszcze zanim ogłoszono, że powstanie film, a to oznacza, że film powstał na podstawie komiksu, który wybił się, stojąc na jednej półce z Batmanem (albo na sąsiedniej, jeśli DC obraża się na Marvela). Wniosek z tego taki, że fundamenty filmu są wystarczająco solidne i dopracowane, żeby nie zawalić się przy pierwszym dialogu Groota z ulubionym szopem, a to spore ułatwienie na starcie i zaleta, której nie wolno ignorować. Dla zainteresowanych - informacje o ekipie z głównego uniwersum.

 



Aby tekst był w miarę kompletny, załączam spis osób, w które należy wierzyć:

Reżyseria: James Gunn,
Scenariusz: James Gunn, Nicole Perlman,
Twórcy postaci (komiksy): Dan Abnett, Andy Lanning,
Muzyka: Tyler Bates,

 

Live long and prosper.

 

*****

PS dla tych, którzy nie mają facebooka: oto moja smutna słit focia z Jedynym Pierścieniem, zrobiona i zamieszczona w celu zwiększenia ilości smutnych słit foci z Jedynym Pierścieniem w środowisku blogerów i trolli.

 

czwartek, 17 lipca 2014

Dzień dobry. Weszłam w posiadanie tajnej informacji i jak zwykle spieszę, aby się nią podzielić (tylko cśśś, to tajne. Nie chcemy przecież, żeby wszyscy się dowiedzieli). Aby nie marnować czasu na zbędne wstępy takie jak to zdanie, od razu przejdę do rzeczy. Informację, którą za chwilę zdradzę uświadomiłam sobie pod prysznicem, ale miałam wam tego nie mówić, więc przejdę w końcu do tej rzeczy. Pierwotnie tytuł Genezy Planety Małp miał brzmieć Hail Hydra, a film miał być manifestem Hydry, która zapragnęła ogłosić światu, że nim rządzi (o Hydrze szczegółowo pisałam tutaj). Potęgę Hydry miały uosabiać inteligentne małpy, które w wyniku kłopotów z ludźmi nie mającymi ochoty ich zaakceptować zaszyły się w cieniu. W ostatniej chwili zmieniono jednak tytuł i ukryto wszelkie jawne nawiązania do Hydry. Okazało się bowiem, że znaleziono największego wroga organizacji - Kapitana Amerykę, i przywódcy uznali, że nie są jeszcze gotowi na konfrontację ze szczwanym superżołnierzem ubranym we flagę. Osobiście pochwalam tę decyzję, ponieważ dzięki niej Hydra miała czas na obmyślenie kolejnego planu, tym razem z udziałem Zimowej Pandy.

 


A teraz poszlaki, które doprowadziły mnie do tajnych informacji. Sprawa została zatuszowana niemal perfekcyjnie, pozostały jedynie dwie wskazówki. Po pierwsze, daty. Światowa premiera Kapitana Ameryki wyprzedza Genezę Planety Małp o dwa tygodnie (Kapitan - 19 lipca 2011, Małpy - 3 sierpnia 2011). Osobnik odpowiedzialny za dystrybucję filmów w Polsce znał plan Hydry, lecz prawdopodobnie bał się ujawnić go wprost, zrobił to więc potajemnie, synchronizując daty polskich premier filmów. Zarówno Kapitan, jak i Planeta Małp ukazały się w polskich kinach 5 sierpnia. Drugą wskazówką jest scena z Planety Małp bardzo podobna do tej, którą wykorzystano w oficjalnym manifeście (Zimowa Panda, przyp. ja). Scena została tak dobrze zatuszowana, że domyślono się jej prawdziwego znaczenia dopiero po ujawnieniu analogicznej sceny z Zimowej Pandy. Oto ona:




Jak widać, Hydra jest niezwykle szczwana. Hail Hydra!

 

Live long and prosper.

niedziela, 06 lipca 2014

Dzień dobry. Facepalm jest powszechnie znaną metodą na wyrażanie zażenowania, objawiającą się poprzez przyłożenie dłoni do górnej części twarzoczaszki. Poprawne wykonanie go niektórym przychodzi naturalnie, inni z kolei potrzebują wielu tygodni praktyk, aby opanować tę sztukę. Pokażę teraz kilka metod wykonania facepalmu, aby ułatwić naukę oraz praktykę tej skomplikowanej ekspresji.

1. Spock wykonuje facepalm niepoprawnie. Wiadomo bowiem, że podczas wykonywania facepalmu należy przyłożyć rękę do własnej głowy, a nie do głowy człowieka stojącego w pobliżu.




2. Picard jest z kolei mistrzem facepalmów, więc jeśli ktoś poszukuje faceplamowego mentora, to powinien zabrać się za oglądanie Star Treka (a konkretnie TNG, w innych seriach raczej go nie znajdziecie). Jean-Luc przykłada dłoń do czoła i opuszcza głowę z wyrazem zrezygnowania na twarzy w klasyczny sposób. To on rozpoczął obecną modę na przykładanie sobie ręki do twarzy. Fantastyczny człowiek, genialny kapitan.


3. Godzilla ma krótkie łapki, a mimo to wykonuje facepalm prawidłowo. Trochę za bardzo skupia się na zasłonieniu jednej połowy twarzy, ale możliwe, że po prostu nie sięga dalej.


 

4. Facepalm Lokiego jest wręcz wzorowy. Od razu widać, że oglądał Star Treka.

 

5. 11 Doktor łączy facepalm z elegancją. Nie dość, że zazwyczaj udaje mu się nie zasłonić muszki, to w dodatku przed przyłożeniem dłoni do czoła (również w klasyczny sposób) zdarza mu się siadać na fotelu w pozie dopełniającej gest. Klasa!

 

 

6. Winchesterowie nie są ekspertami od facepalmów. Dean przykłada dłoń do czoła bez pochylania głowy, co czasami daje komiczny efekt, zwłaszcza kiedy nie chce mu się przerywać wykonywanych obecnie czynności. Sam z kolei robi nieśmiałe facepalmy rzadko, jakby obawiał się, że jego ręka może go zabić (zapewne oglądał Martwe Zło).

 

 

7. Charles Xavier starszy robi facepalm tak samo jak Picard, ponieważ tak naprawdę jest tą samą osobą. Za to Xavier młodszy wykonuje facepalm telepatycznie, używając dwóch palców przyłożonych do mózgu.

 

 

8. Niedocenianym, a genialnym facepalmowiczem jest Lestrade z Sherlocka BBC. Potrafi on zrobić nie tylko klasyczny facepalm, ale także widowiskowy double facepalm (z wykorzystaniem dwóch rąk) oraz tzw. headdesk lub facedesk, zwany u nas :ciap (źródłem słowa :ciap jest forum whomanistyczne, na którym jest to skrót często używanej emotki z chomikiem padającym na twarz).

 

 

 9. Przywódca Autobotów Optimus Prime robi facepalmy bardzo rzadko, co dodaje im powagi. Wykonuje je trochę w stylu Godzilli, zasłaniając tylko fragment twarzy, lecz widać, że wzoruje się na mistrzu Picardzie.

 

 

 

10. Ekspertami od robienia synchronicznych facepalmów są członkowie Pink Floyd. Na poniższym przykładzie popisuje się zespół w oryginalnym składzie z lat 70 (tzn już bez Barretta).

 

 

 11. Rzadkim, lecz potężnym zjawiskiem jest facepalm Elronda. Elrond jest mądry i spokojny, jego powaga trzyma w ryzach całe Rivendell. Założę się, że gdy daje upust emocjom za pomocą dłoni i czoła, nawet okoliczne drzewa opuszczają konary ze zrezygnowaniem.

 

 

12. Weeping Angels tylko udają, że robią facepalm. Tak naprawdę zasłaniają oczy, żeby nie utknąć w bezruchu podczas patrzenia na innego anioła (płaczące anioły już tak mają, że nie mogą się ruszać, gdy ktoś na nie patrzy).

 

 

To tyle. Live long and prosper.

PS: Zestawienie zawiera facepalmy wyłowione celowo z nieskończonego morza facepalmów. Jeśli znacie jakieś inne wyjątkowo ważne lub interesujące przykłady, to możecie się nimi podzielić ;)

 
1 , 2