Blog bardziej brytyjski niż sama królowa.







niedziela, 27 kwietnia 2014

Dzień dobry. Ze względu na rosnące zapotrzebowanie na wyjaśnienie znaczenia pewnego memu podjęłam się próby wytłumaczenia o co w nim chodzi. Mowa oczywiście o HAIL HYDRA - memie, który całkiem niedawno opanował Internet, powodując jednocześnie jego rozłam na trzy części: najbardziej widoczną, która go absolutnie uwielbia i przywołuje przy każdej okazji, tę, która nie ma pojęcia o co chodzi, a także trzecią, która wie o co chodzi ale nie hailuje Hydrze przy każdej okazji.

 

źródło

 

Pierwsza grupa bardzo często spotyka się z niezrozumieniem społeczeństwa, gdy ma zaszczyt przypadkiem pohailować w zasięgu wzroku lub słuchu osób z grupy drugiej. Może się nawet zdarzyć, że niewinny osobnik, który próbuje całkiem dyskretnie przekazać koledze na ucho pełne fandomowego szaleństwa Hail Hydra zostanie posądzony o szerzenie nienawiści i propagowanie wzorców, których żaden przyzwoity człowiek nie powinien propagować. Jest to oczywiście posądzenie niesłuszne, ponieważ Hail Hydra nie ma nic wspólnego z hailowaniem nazistowskim, poza tym hasło to w ustach fanów ma nawet bardziej satyryczny charakter niż oskarżanie czyjejś matki, że jest chomikiem.

 


Właściwa historia memu ma korzenie w pewnej bardzo konkretnej scenie z Kapitana Ameryki: Zimowego Żołnierza (czyt. Zimowej Pandy). W scenie tej jeden osobnik bardzo dyskretnie, choć w samym centrum ożywionego tłumu powiedział na ucho innemu osobnikowi Hail Hydra. Jeśli jeszcze nie widzieliście filmu, to nie ufajcie ludziom, którzy próbują wytłumaczyć kontekst lub zdradzić jak nazywają się bohaterowie tej sceny - jest to bowiem jeden z takich spojlerów, przez które gdzieś na świecie umiera mały kotek (w tym przypadku zapewne też panda). Scena jest śmiertelnie poważna, a tekst wypowiedziany w momencie i okolicznościach, w których raczej nikt się go nie spodziewa. Jest to tzw. hailowanie współczesne, które charakteryzują następujące cechy:

-Hail Hydra jest dyskretnie szeptane na ucho niczym największy sekret.
-właściciel ucha, do którego szeptane jest Hail Hydra reaguje emocjonalnie, czemu daje wyraz w różnych dziwnych minach (najbardziej popularny jest szok - nie ma nic wspólnego ze sceną z filmu do której hailowanie nawiązuje, za to podejrzewam, że ma związek z reakcją widzów, którzy podczas pierwszego seansu zazwyczaj mają w tym momencie bardzo podobne).
- odbywa się w miejscu publicznym (lub nie. W zasadzie wszystko jedno gdzie się odbywa, ale szeptanie w miejscach publicznych jest najbardziej widowiskowe).

 


To w sumie tyle. Istnieje także hailowanie klasycze, które wygląda tak samo jak powszechnie znane hailowanie nazistowskie (tylko z zaciśniętą pięścią - ZAWSZE), no i po H następuje zupełnie inne słowo. Jeśli w dzisiejszych czasach ktoś hailuje Hydrze klasycznie, to znaczy, że albo znajduje się w otoczeniu ludzi, którzy także chętnie hailują, albo zaraz wyskoczy spod podłogi Picard robiący facepalm. Ze względu na skojarzenie z wiadomo czym oraz fakt, że powszechnie sądzi się, że Hydra jest jedynie martwą organizacją terrorystyczną z przestarzałymi ideałami (szczegóły w Zimowej Pandzie) należy unikać afiszowania się z popieraniem jej. I jeszcze ważna sprawa - jeśli ktoś hailuje Hydrze, to wcale nie oznacza, że ma ochotę eksterminować rasę ludzką, a na pendrivie przechowuje tajne plany ożywienia Red Skulla. Hailowanie Hydrze znaczy mniej więcej tyle, co kibicowanie Crowleyowi w wyborach na króla piekieł - niewinna zabawa znudzonych ludzi, którzy zobaczyli film o jeden raz za dużo i mają głowy pełne popkulturowych skojarzeń.

 


A ponieważ po pytaniu "co to znaczy Hail Hydra" zazwyczaj następuje "a co to jest Hydra?", odpowiem i na to. Przygotujcie się na trochę faktów i historii. Hydra pierwszy raz pojawiła się w komiksie Strange Tales #135 w 1965 roku, stworzyli ją najwięksi komiksowi herosi: Stan Lee i Jack Kirby. Jest organizacją terrorystyczną, która na różne sposoby i z wykorzystaniem zaawansowanych, często nadnaturalnych i pozaziemskich technologii próbuje przejąć władzę nad światem. W zależności od historii różnie ta władza jest rozumiana - zazwyczaj chodzi o klasyczne panowanie nad ludzkością, ale często polega tylko na kontroli społeczeństwa z ukrycia. Specyficzna dla Hydry jest wspomniana już technologia (Hydra lubuje się zwłaszcza w zakazanych eksperymentach) i ślepe wyznawanie przyjętych ideałów. Na pierwszy rzut oka widać, że to organizacja quasi-nazistowska, a w zasadzie parodia organizacji nazistowskiej (zwłaszcza, gdy po "okrzyku Hail Hydra! następuje epicki cios w szczękę pięścią Kapitana Ameryki, a zdarza się to bardzo często). Komiksowa Hydra jest żółto-zielona, a jej oryginalny przywódca nazywa się Baron Wolfgang von Strucker (bywa, że i Red Skull - zależy od komiksu). Filmowa Hydra jest czerwono-czarna (ubiera się na czarno, czerwień widać głównie w logo), a jej przywódcą jest Red Skull. Założenia i cele mają w miarę podobne i bardzo przypominające ideologię Daleków (nie tylko ja to zauwazyłamł). Drugim ulubionym hasłem wielbicieli Hydry znanym głównie z filmów jest Cut off a head, and two more shall take its place! (niewiele tu do wyjaśniania - charakterystyczna cecha mitycznej hydry, czyli odrastanie ściętych głów w podwojonej liczbie świetnie nadaje się do manifestowania potęgi). Komiksowa Hydra posługuje się tym hasłem od 1965 roku, tylko że zamiast słowa "head" używa "limb". Marvel w przeuroczy sposób komentuje tę drobną zmianę w jednym z odcinków Marvel's Agents of SHIELD, ale nie przytoczę tego, żeby nie psuć nikomu zabawy ;) A jeśli po "hail" ktoś dodaje słowo "immortal", to także wszystko z nim w porządku. "Hail immortal Hydra" to często spotykana wersja okrzyku (pochodzi z pierwszego hydrowego komiksu), choć raczej nie występuje w memie (scena z Kapitana Ameryki do której nawiązuje zawiera tylko dwa słowa). Za to jeśli ktoś mówi Hail Hydrant, to znaczy, że bardzo mu się nudzi.

 




Live long and prosper.

*Wpis zdradza tajemnice tajnej organizacji. Snajperzy Marvela tylko czekają na takie okazje. O, widzę jednego za oknem...

wtorek, 15 kwietnia 2014

Dzień dobry. Przybywam z pewną ciekawostką, która rozświetli wasze twarze i uszy uśmiechem pomimo faktu, że dziś znowu jest wtorek (dzień Sama Winchestera - przyp. ja). Bez zbędnych wstępów, oto ciekawostka: w trzeciej serii Sherlocka zdarzył się pewien moment, w którym muzyka brzmi zupełnie jak fragmenty boskich soundtracków Murraya Golda. Brzmi tak do pewnego momentu, po którym powoli zaczyna się przepoczwarzać w rasowy soundtrack z Sherlocka. Oznacza to, że w warstwie dźwiękowej crossover Doctora Who i Sherlocka już miał miejsce, chociaż prawie nikt go nie zauważył. Wierzycie? Nie wierzycie? Zaprawdę prawdę powiadam, wysłuchajcie sami. Podczas słuchania pierwszej minuty niebieskie budki same zaczynają latać przed oczami, a w 44 sekundzie wyskakuje Doktor i zaczyna gonić Daleka ze śrubokrętem.


 

A na koniec nowy-wspaniały mem przemycony ukradkiem. Hail Hydra!


(źródło)

 

Live long and prosper.