Blog bardziej brytyjski niż sama królowa.







środa, 29 stycznia 2014

Dzień dobry. Ze względu na smutny fakt oficjalnego rozpoczęcia sesji postanowiłam opisać kilka metod na nakłonienie mózgu do nauki. Metody te przy okazji zachęcają też do zatracenia własnej tożsamości i rozwijania i tak już bujnej wyobraźni, ale nic tak nie motywuje jak łączenie zabawy z obowiązkami, dlatego mimo wszystko zachęcam do udawania, że wcale nie zaszkodzi wam to na mózg. W razie potrzeby egzaminy pojawiające się w tekście można zamienić na prace, zadania domowe, sprawdziany, referaty albo inne ważne, ale obowiązkowe wyzwania dla umysłu.

1. Gallifrey znowu gdzieś się chowa, a podczas regeneracji przez dziurę do naszego świata wpadła rozpaczliwa wiadomość od Romany - okazuje się, że K-9 został skazany na śmierć za przypadkowe podłączenie się do Daleka i tymczasowe zasymilowanie jego interfejsów, co zakończyło się zwarciem w obwodach i powtarzaniem przez jakiś czas słowa EXTERMINATE. Władcy Czasu wielce się przerazili i postanowili na wszelki wypadek stracić biedaka o świcie. Osoba ucząca może zapobiec tragedii, jednak musi nauczyć się czegoś straszliwie nudnego, bo tylko dzięki temu uda się ponownie odnaleźć Gallifrey. Wiedza jest kluczem, a egzamin ostatnią szansą dla K-9. Na co czekasz, osobo? For Gallifrey! For victory! For K-9! For the end of time itself! Allons-y!

 

12 Doktor szukający Gallifrey.


2. Osobo ucząca się... smutno ci, bo musisz się uczyć? Nie martw się! Właśnie zostałaś przyjęta na stanowisko oficera naukowego USS Enterprise! Lecisz w nieznane pięknym statkiem gwiezdnym, w każdej chwili możesz zamówić pyszną earl grey z replikatora żywności, a szef ochrony uczy cię słówek klingońskich, o których nie mają pojęcia nawet profesjonalne słowniki. Znajdujecie się właśnie blisko granicy strefy neutralnej, gdy nagle coś zaczyna strzelać w kieunku statku. Czy to Romulanie? Nie... Romulanie nie mogą strzelać z włączonym systemem maskującym (a może jednak?). Czy to jakaś biologiczna forma życia wyżerająca dziurę w kadłubie? (chyba coś tu żyło miliony lat temu...). A może po prostu szczwany Borg hakuje komputer pokładowy? Czas na odkrycie problemu - do egzaminu. Jeśli materiał nie zostanie opanowany, problem nie zostanie odkryty i USS Enterprise zakończy swoją wieloletnią wędrówkę poprzez nieznane światy - wszystko w twoich rękach, osobo ucząca się.

 



3. Znowu egzaminy! - powiedziała radośnie Hermiona, po czym zakopała się w książkach i notatkach. Wprawdzie zgubiła zmieniacz czasu, ale to nic, ponieważ z tak tęgim umysłem spokojnie wyrobi się nawet bez wspomagającego timey-wimey. Osobo ucząca się - tak, o tobie mowa. Wpradzie zmieniłaś fryzurę, ale nawet nie myśl, że mogłabym nie rozpoznać Hermiony. Przepraszam za oderwanie cię do nauki - wracaj do niej szybko, bo Hogwart musi być z kogoś dumny.

 



4. No ładnie, znowu Moriarty włamał się do twojego telewizora i śmieje ci się w twarz, Sherlocku. Myślisz, że tym razem cię przechytrzy? On też tak myśli. Ilość wiedzy do przyswojenia jest ogromna - Napoleon Zbrodni wie, że nikt nie zdąży nauczyć się wszystkiego na czas. Dlatego porwał twoją babcię/siostrę/brata/męża/żonę/Watsona/chomika/psa/ukochanego laptopa, ukrył w nieznanym nikomu miejscu i ogłosił radośnie, że jeśli egzamin nie zostanie napisany na 5, babcia/siostra/mąż/żona/Watson/chomik/pies/ukochany laptop wyleci w powietrze wraz z pałacem Westiminsterskim i wydziałem Lestrade'a. Zegar tyka. The game is on!

 



5. O, trup. Jakże interesujący ten... trup. Tego jeszcze nie było. Wszystkie fakty są już znane dzięki szybkiej i dokładnej pracy techników i agentów FBI, do ciebie należy zrozumienie motywów i metod działania osoby, która przyczyniła się do powstania trupa. Jeśli zrozumiesz, znajdziesz mordercę. Być może morderca siedzi tuż obok i częstuje cię nerkami ofiary - tak to już bywa z trudnymi sprawami, ale nie zniechęcaj się. Załóż wianek na głowę i próbuj zrozumieć, choćby miało cię to kosztować nieprzespaną noc - a gdy już zrozumiesz, opisz wszystko na egzaminie, powiedz głośno "this is my design" i wróć do gromadki psów, która czeka na ciebie w domu.

 



6. Ojej, Pippin rozpalił ognisko ze starych map Śródziemia narysowanych przez Bilba, a nie ma w pobliżu żadnych innych. Nazgule utknęły na herbatce w Bree i w każdej chwili mogą wyruszyć tropem osoby uczącej się, dlatego osoba musi zrobić wszystko, aby nie iść na zachód, w stronę Bree. Na wschodzie jest z kolei Mroczna Puszcza - nie wolno do niej iść, bo celem podróży nie jest herbatka u Thranduila, tylko Mordor, poza tym w Mirkwood są straszne pająki i lepiej ich unikać. Trzeba gdzieś skręcić. Ale gdzie? W rozwikłaniu zagadki pomoże wiedza do egzaminu - jeśli nie zostanie opanowana na czas, Nazgule skończą pić herbatkę i przyjdą zjeść całą drużynę pierścienia.

 



7. Metatron znowu coś knuje... kto uratuje przed nim świat? Pomyślmy: Sam jest zajęty byciem biednym łosiem, Dean jest zajęty pomaganiem Samowi w walce z byciem biednym łosiem oraz spoufala się z królem piekła, więc zaraz będzie miał dużo szkód do naprawiania... Castielowi kiepsko idzie ratowanie świata przed Metatronem (zresztą ostatnio nie radzi sobie nawet z jedzeniem kanapek), Crowley ma problem z Abaddonem, a inni łowcy to mięczaki. Osobo ucząca się, jesteś ostatnią nadzieją. Niedawno widziano Metatrona na wykładzie, więc klucz do odkrycia jego szczwanego planu musi znajdować się gdzieś w notatkach.

 

Pamiętaj kto jest twoim prawdziwym wrogiem.


8. Ależ nudno w tym Asgardzie, prawda? Wszyscy ćwiczą techniki walki, popijają zacne trunki i szkolą się w sztuce dobierania sukienek do fryzury... ale istnieje ktoś, komu nie wstarczają zwyczajne, codzienne wyzwania. Ten ktoś nazywa się Loki i zaraz zrobi coś sprzecznego z nudną, boską egzystancją - pouczy się na egzamin. No, bo pomyślcie - skąd Loki zna tyle sztuczek i tajnych przejść? Kiedy opanował iluzję i nauczył się manipulować wszystkim, co żyje? Odpowiedź tkwi przede wszystkim w podstępnym działaniu na przekór prawym i leniwym obywatelom Asgardu - gdy wszyscy leżą brzuchami do góry i wcinają winogrona, Loki śleczy nad grubymi księgami lub marznie, szukając tajnych korytarzy w Jotunheimie. Osobo ucząca się - właśnie wyszłaś z lochu za zepsucie Nowego Jorku, pora przetestować jak umysł zniósł całą tą nudę i spróbować się czegoś nauczyć.

 


9. Myślisz, że przechytrzysz trolla, ucząca się osobo? (Troll - inteligentny osobnik piszący scenariusze, których nie spodziewa się żaden człowiek, największymi trollami BBC są Steven Moffat i Mark Gatiss - przyp. ja) To nie takie proste. Aby nauczyć się sposobów rozumowania trolli i przewidywania ich następnych ruchów, należy najpierw nauczyć się radzić sobie z klasycznymi wyzwaniami, do jakich należą m.in. egzaminy. Sesję można więc potraktować jako trening mózgu przed właściwym wysiłkiem, jakim jest rozpisywanie na tumblrze teorii na temat finału trzeciej serii Sherlocka (oczywiście ta z Hulkiem jest prawdziwa).

 

Tennant nie przechytrzył trolla.


10. Jeśli żadna z opisanych tu metod nie pomoże, to pozostaje usiąść w kąciku i zapłakać.

Live long and prosper.

sobota, 25 stycznia 2014

Dzień dobry. Dziś przedstawiam gromadzoną od dłuższego czasu w tajemnicy kolekcję zdjęć Martina Freemana pokazującego środkowy palec. Na początek oczywiście krótkie wyjaśnienie. Martin Freeman jest jednym z najbardziej sympatycznych aktorów, którzy chodzą po tej ziemi. Jest to człowiek kulturalny i uprzejmy, posiadający ogromną ilość naturalnego uroku ujawniającego się przede wszystkim w momentach zakłopotania. Wszystko to sprawia, że gdy pan Freeman wyciąga rękę w stronę kamery, większość świata spodziewa się zobaczyć kciuk wystawiony w górę, znak pokoju lub wolkańskie pozdrowienie. Nikt nie jest gotowy na widok środkowego palca i teatralnego grymasu złości na twarzy. Efekt jest zaskakujący - okazuje się, że Martin Freeman pokazujący wulgarny gest, podkreślony wściekłą miną wygląda przede wszystkim sympatycznie. Piekielnie sympatycznie. Tak sympatycznie, że ciężko poczuć się urażonym, gdy najbardziej hobbici hobbit Śródziemia zostaje przyłapany w pozie, która ma na celu kogoś urazić. Nie wiadomo jak bardzo poważnie należy traktować te gesty, ale istnieje podejrzenie, że główną rolę w ich powstawaniu odgrywa poczucie humoru połączone z nudą (poczucie humoru pana Freemana często wymyka się spod kontroli przed kamerami). Usiądźcie więc wygodnie i obejrzyjcie tę zacną galerię gestów bez poczucia bycia urażonym (jeśli jednak wulgarne gesty sprawiają wam przykrość lub zniesmaczają was, możecie opuścić tę stronę i nie psuć sobie nastroju w ten piękny, zimowy poranek).

Notkę dedykuję Rusty Angel (grasującej na tym blogu), która także zbiera wytrwale palce Martina Freemana.

 

 

 

 A na zakończenie Martin macha przyjaźnie i bez palca.

 

Live long and prosper.

 

PS: jeśli przegapiłam jakieś palce, to możecie wrzucać w komentarzach ;)

piątek, 24 stycznia 2014

Dzień dobry. Czy jest wśród czytających ktoś, kto musi pilnie zobaczyć jakieś świeże zwłoki (na przykład w celu ożywienia ich na minutę) lub przepytać kogoś, kto może posiadać ważne informacje o danych zwłokach? (pauza na uwagę od czapy: jak google to zaindeksują, to na podstawie IP odwiedzających będę mogła prowadzić śledztwa w czapce z dwoma przodami). Nie martwcie się, zaraz dowiecie się jak skutecznie i bez uszczerbku na zdrowiu wykonywać misje tego typu. Badania (to znaczy seriale) wskazują, że najlepsza jest metoda "na Winchestera".

 

 

Metoda ta polega na tym, aby zrobić to, co Winchesterowie robią w większości odcinków Supernatural i przebrać się za agenta FBI. Warto także wiedzieć, że zależności od okoliczności i miejsca pobytu zwłok, do których trzeba się dostać, czasami trzeba przebrać się za przedstawiciela innych służb. Wymaga to nieco większej kreatywności (każdy może przebrać się za agenta FBI, a za lekarzy pluszowych misiów przebierają się tylko najbardziej pomysłowi) oraz znajomości różnych fachów, lecz dzięki temu można czasem wyciągnąć z ludzi znacznie więcej informacji, niż robiąc poważne miny pasujące do zdjęć w podrobionej legitymacji federalnej. Początki bywają trudne, ale jak uczy serial z Winchesterami, metody "na Winchestera" może się nauczyć nawet niezdarny anioł trzymający legitymację do góry nogami.


Trudne początki Castiela.


Przebieranie się za inne służby także początkowo może byc trudne - podstawową rzeczą, którą trzeba wiedzieć, jest fakt, że tajemnicze kostiumy, okulary przeciwsłoneczne, dziwne miny i drgające powieki to najczęstsza przyczyna wpadek podczas prób podszywania się pod ludzi z uprawnieniami. Unikajcie więc strojów, które kojarzą się z ludźmi przebranymi za tajemniczych ludzi - działają one jak kolorowy, migający napis na czole o treści "aresztuj mnie".

 

Niewinna mina, tajemniczy strój i drgająca powieka (zdjęcie z "Pushing Daisies" - kto jeszcze nie zna, marsz do oglądania).

W Wielkiej Brytanii sprawa jest znacznie prostsza, w większości przypadków wystarczy pomachać ludziom przed nosem pustym notesem i powiedzieć "trust me, I'm the Doctor" lub wyciągnąć z kieszeni lupę i wykrzyknąć "Watson! The game is afoot!". Poza tym w UK szansa na poczęstunek dobrą herbatą podczas przesłuchania jest większa niż w innych rejonach świata, a to stanowi poważny argument na rzecz prowadzenia tajnych śledztw w sprawie zwłok własnie tam.


Live long and prosper.

niedziela, 19 stycznia 2014

Dzień dobry. Zapraszam was uroczyście (i jak zwykle za późno) na wręczenie nagród dla bohatera roku 2013. Nagrodami są tradycyjne kwiatki z painta oraz gwarancja, że nie pozwolę nikomu zapomnieć jak wyglądają twarze zwycięzców.

 

Rok 2013 bez wątpienia należał do MARTINA FREEMANA.


Posiadacz roku 2013.

Tak przynajmniej orzekli czytelnicy najbardziej brytyjskiego bloga w Internecie (który btw jest ostatnio trochę leniwy, ale po sesji pewnie mu przejdzie). Drugie miejsce otrzymują ex aequo


DAVID TENNANT

 


i
TOM HIDDLESTON

 

Trzecie miejsce zgarnia SPOCK

 


Łącznie oddano 62 głosy, bohaterowie otrzymali następujące ich ilości:

Martin Freeman: 20
David Tennant: 11
Tom Hiddleston: 11
Spock: 5
Steven Moffat: 4
Mark Sheppard: 4
Jenna-Louise Coleman: 2
Hugh Dancy: 2
Tom Baker: 1
Colin Hoult: 1
John Hurt: 1
Idris Elba: 0 (chlip)

 

Dziękuję za udział w zabawie i wspieranie utalentowanych osobników, którzy zasłużyli na mnóstwo kwiatów.

Live long and prosper.

czwartek, 16 stycznia 2014

Dzień dobry. Recenzje trzeciej serii Sherlocka napiszę po sesji (jak teraz zakopię się w serialu, kanonie i tumblrze, to papa studia), ale w ramach umilenia czekania postanowiłam napisać parę słów o pewnym ważnym bohaterze, który miał zaszczyt wystąpić w Sherlocku. Oczywiście spojleruję jak diabli, więc jeśli ktoś nie widział ostatniego odcinka (His Last Vow, 3x03), to niech czym prędzej ucieka.




Bohater nazywa się Rudobrody (Redbeard) i jest psem, który ukradł serce Sherlockowi. Jego imię potwierdza słowa Mycrofta, który w odcinku z Irenką zdradził, że w dzieciństwie Sherlock przeżywał fascynację piratami (były sobie komiksy). Redbeard charakteryzuje się nadzwyczaj rudym futrem i dużą ilością uroku osobistego. Gdyby sceny posklejano w innej kolejności i pod koniec przypomniano o tym poczciwym psisku, być może widzowie, których ogarnęły wątpliwości, czy Sherlock jest człowiekiem (dla mnie trochę niezrozumiałe, w końcu dokonał tylko jednego, uzasadnionego morderstwa na kimś, kto zagrażał m.in. następcy Rudobrodego i jego żonie) nie zakończyliby seansu z poczuciem, że wątpliwości wygrywają. No dobrze, może trochę przesadzam, w końcu słodki piesek nie zatrze wrażenia po morderstwie, ale ktoś, kto potrafi przywiązać się do zwierzaka i przez wiele lat nie może pogodzić się z jego śmiercią jest wystarczająco ludzki, żeby musiał uciekać przed Moriartym na basenie (a konkretnie po kwestii "I'll burn the heart out of you").

Aktor, który zagrał Rudobrodego nazywa się Murray (właścicielka spamuje na twitterze jego słit fociami). Nie jest doświadczonym aktorem, występ w Sherlocku był jego debiutem przed kamerą. Warto też wiedzieć, że scena, w której lizał Benedicta po pysku nie była niebezpieczna, ponieważ Murray i Benedict zaprzyjaźnili się na planie i podobno ciągle lizali się po pyskach. Mam nadzieję, że ten rudy potwór jeszcze nie raz będzie miał okazję do wystapienia w serialu, i że dostanie tyle fanartów z wiankami, na ile zasługuje (a zasługuje na co najmniej tyle, co słynny Winston z Hannibala).


Wianek dla pana po prawej!


Live long and prosper


 
1 , 2