Blog bardziej brytyjski niż sama królowa.







Blog > Komentarze do wpisu

10 filmów z dobrym okiem.

Dzień dobry. W odpowiedzi na wyzwanie Zwierza Popkulturalnego (czytać!) postanowiłam wybrać 10 filmów, których obejrzenie nikogo nie zabije. Podczas wyboru kierowałam się jednym kryterium - filmy muszą posiadać charakterystyczną atmosferę, która nawet po wielu latach od obejrzenia ma szansę pozostać w głowie oglądającego. Nie ma bowiem lepszej zachęty do brnięcia w świat filmu, niż zaaplikowanie sobie czegoś, o czym nie można zapomnieć. Głównym atutem filmów z klimatem jest oko reżysera, a wbrew powszechnym opiniom każdy reżyser ma tylko jedno oko, i każdy widzi świat inaczej (dlatego remake jest czasami beznadziejnym pomysłem). Tak więc przedstawiam 10 filmów patrzących na świat okiem, którym według mnie warto choćby zerknąć.

 

Martwica Mózgu (Braindead, 1992), reż. Peter Jackson.

 

Peter Jackson kręci nie tylko epickie filmy fantastyczne. Swoją karierę zaczynał od tworzenia niszowych filmów z dużą ilością sztucznej krwi i flaków. Oprócz flaków filmy te zawierają także sporo czarnego humoru i specyficzną atmosferę małego nowozelandzkiego miasteczka. Ich bohaterowie są przerysowani do granic możliwości, ale sympatyczni - podczas oglądania naprawdę można się do nich przywiązać i z całych sił trzymać kciuki, żeby nie stali się flakami. Najlepszym wczesnym filmem Jacksona jest Martwica Mózgu, która przy okazji jest też niezwykle pouczająca. Dzięki niej można np. dowiedzieć się, że okrzyk "Twoja matka zjadła mi psa!" nie musi oznaczać końca związku.

 

Scena, którą trzeba znać - dziecko zombie w parku

 

 

Propozycja (Proposition, 2005), reż. John Hillcoat

 

Australijskie (anty)westerny nie należą do popularnych odłamów kina, ale są na tyle ciekawe, że warto wiedzieć o ich istnieniu. Akcja Propozycji skupia się na ludziach wyklętych przez społeczeństwo, których ocenianie i wartościowanie nie należy do najłatwiejszych zadań, dlatego odradzam oglądanie tego w piątkowy wieczór po trzech piwach. Estetyka filmu też do prostych nie należy. Propozycja jest filmem pełnym brudu i brzydoty, z których wyciśnięto piękno za pomocą paru sprytnych zabiegów (dokładnie to samo, tylko na piśmie robi Cormac McCarthy, w efekcie można popłakać się ze wzruszenia czytając opis starej deski). Tutaj jednym z zabiegów jest muzyka, którą skomponowali Nick Cave i Warren Ellis, inny to wykorzystanie światła i cienia, a jeśli ktoś chce poznać resztę, to musi sięgnąć po film.

 

 

 

Przekręt (Snatch, 2000), reż. Guy Ritchie

 

Spójrzmy prawdzie w oczy, każdy prędzej czy później sięgnie po klasyczne filmy Tarantino, dlatego zamiast po raz kolejny polecać Pulp Fiction warto poświęcić chwilę filmom od Quentina Wielkiej Brytanii - Guya Ritchiego. Przekręt to charakterystyczny kawał kina, który można cytować przy kolacji i wspominać podczas słuchania Dublinersów albo zabawy z psem (ostrożnie z piszczącymi zabawkami). Jeśli kogoś nie interesują filmy o brytyjskich gangsterach, którzy nie potrafią upilnować psa, to niech obejrzy chociaż dla Brada Pitta, który przesiaduje w cygańskim obozie i podbija ludziom oczy równie efektownie, jak w Fight Club.

 

Frankie 4 Palce myślący o Las Vegas

 

 

X-Men: Pierwsza Klasa (X-Men: First Class, 2011), reż. Matthew Vaughn

 

Nie trzeba lubić filmów o superbohaterach, żeby obejrzeć Pierwszą Klasę. Jest to bowiem film o ludziach, którzy odkrywają, że coś im zmutowało i próbują sobie z tym faktem poradzić. Możliwe, że dopiero podczas oglądania końcowego starcia widz zorientuje się, że ogląda wysokobudżetową produkcję zawierającą stworzenia w pelerynach i kolorowych kombinezonach. Główni bohaterowie są przypadkami skomplikowanymi do tego stopnia, że ich analizą zajmuje się nawet koło psychologów na Uniwersytecie Jagiellońskim. W pakiecie świetne aktorstwo, boska muzyka Henry'ego Jackmana i atmosfera lat 60. I różowe czułki na hełmie Magneto.

 

Boska muzyka Henry'ego Jackmana

 

 

Interstellar (2014), reż. Christopher Nolan

 

Wbrew wielu oczekiwaniom Interstellar nie jest filmem o kosmosie. To film o dronach zwiadowczych ludziach, którzy w czasach kryzysu nie dali się ściągnąć na ziemię, i zamiast szukać nadziei w pyle odważyli się poszukać jej trochę wyżej. To także film o wielu innych rzeczach, ale nie mówmy wszystkiego ludziom, którzy go nie oglądali. W pakiecie czarna dziura, teoria względności i trochę innych teorii naukowych, a także dodatkowy pakiet estetyczny m.in. z przepiękną muzyką Hansa Zimmera i scenami, na których można dostać zawału (takimi jak pewna scena dokowania, która nie przejmuje się krytyką i jest idealna). Jak przystało na film Nolana, Interstellar nakręcono z minimalnym użyciem efektów CGI, co zaowocowało nie tylko podniesieniem jakości produkcji, ale także przygodami. Po obejrzeniu filmu polecam poszukać ciekawostek z planu, można np. znaleźć historię reżysera, który przymocował kamerę IMAX do samolotu, aktorki, która nie musiała udawać szoku, bo ukrywała objawy hipotermii albo wytwórni, która płaciła odszkodowanie za zasypanie pyłem ważnych generatorów (pył w filmie jest równie prawdziwy, jak aktorzy). 

 

 

 

Droga (The Road, 2009), reż. John Hillcoat

 

Ekranizacja książki Cormaca McCarthy'ego o takim samym tytule. Według oficjalnej wersji głównymi bohaterami są ojciec i syn wędrujący przez pustkowie, ale postapokaliptyczny świat bez słońca jest tu równie ważną postacią. Film przedstawia rzeczywistość pozbawioną (prawie) wszystkiego co sprawia, że ktokolwiek chciałby w niej żyć, mimo to jest to obraz pełen nadziei. Obraz szary jak diabli - szary szarością, która pozostaje w pamięci na długo.

 

Soundtrack Cave'a i Elllisa

 

 

Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz (Captain America: Winter Soldier, 2014), reż. Anthony & Joe Russo

 

Och, wspaniałości. Trochę boję się pisać o tym filmie, bo wyjdzie poemat miłosny. Umówmy się, że zostawię tu trailer i sobie pójdę. Najchętniej zostawiłabym pewną scenę walki (sceny walki w Zimowej Pandzie są perfekcyjne), ale dla osób, które nie widziały filmu byłoby to okrutnym spojlerem.

 

 

 

Moon (2009), reż. Duncan Jones

 

Brytyjski film science fiction nakręcony z udziałem dwóch aktorów, jednego głosu i muzyki. Akcja dzieje się w opustoszałej bazie na Księżycu, na powierzchni Księżyca oraz w głowie głównego bohatera. Księżycowa kołysanka Clinta Mansella i klaustrofobiczny klimat filmu prześladuje po nocach nawet wiele miesięcy po obejrzeniu (do czasu kolejnego seansu, gdy licznik się zeruje).

 

 

 

Monty Python i Święty Graal

(Monty Python and the Holy Grail, 1975), reż. Terry Gilliam, Terry Jones

 

Kopalnia mądrości życiowych zawierająca najpiękniejsze konie w historii kina i humor, który pewnie rozbawiłby Lucyfera w razie niespodziewanej Apokalipsy. Nie wiem czy istnieją ludzie, którzy nie widzieli filmów Monty Pythona, ale na wszelki wypadek postanowiłam zamieścić jeden z nich w zestawieniu. A tak w ogóle to NI!

 

Legendarne starcie z morderczym króliczkiem

 

 

Ściana (The Wall, 1982), reż. Alan Parker

 

Historia Pinka, który budował Mur. The Wall to film muzyczny, który chyba można nazwać ekranizacją płyty. W roli głównej muzyka Pink Floyd i Bob Geldof, który nie tylko odgrywa swoją rolę, ale także ją śpiewa. Psychodeliczny klimat potęgują animacje i świadomość o czym śpiewa Bob. Jak powiedziałby Spock, film jest fascynujący, ale osoby, które nie tolerują muzyki Pink Floyd prawdopodobnie będą na nim spały.

 

Coś nieśmiertelnego na koniec

 

 

 

Live long and prosper.

poniedziałek, 22 grudnia 2014, adeenah
Follow on Bloglovin

Polecane wpisy

  • Przeprowadzka

    Drogi przybyszu. Jeśli zawędrowałeś pod ten adres, to właśnie trafiłeś na archiwalny blog 221B Baker Street . Można tu znaleźć wpisy opublikowane od maja 2012 d

  • Gotham - miasto obsesji.

    Gotham to serial o... superbohaterach? Podobno. Ale gdzie supermoce? Tak się składa, że to oczywiste. W Gotham można znaleźć tylko jedną supermoc - taką, która

  • Suplement do Oscarów.

    Dzień dobry. Jak zapewne sporo osób zauważyło, Hans Zimmer nie dostał Oscara za Interstellar (pewnie ktoś się wkurzył za brak pełnej wersji dokowania na soundtr

Komentarze
2014/12/23 18:06:38
Brr, Droga była naprawdę, hmm, nie straszna, tylko wybijająca ze sfery komfortu
-
Gość: Linda, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/12/23 22:08:42
Pierwsza Klasa to film o ludziach którzy odkrywają, że coś im zmutowało i próbują sobie z tym faktem poradzić piękne to stwierdzenie ;p Ogólnie pamiętam, że strasznie mi się spodobał fakt, że First Class to film o superbohaterach, w którym jest tyle scen, w których ludzie po prostu rozmawiają. W sumie jak teraz o tym pomyślę, to nie pamiętam za dużo scen walki w tym filmie poza finałową. Damn, muszę sobie odświeżyć ten film (chociaż tym razem przydałoby się znaleźć wersję z napisami na nieanglojęzycznych kawałkach, bo ostatnio oglądałam bez i trochę zgadywałam o co chodzi z kontekstu, najlepszą zabawę miałam z tymi po rosyjsku ;P). A jeszcze bardziej muszę znów obejrzeć Świętego Graala, to był cudowny film ^^ Kiedyś jak mi się nudziło i rozwiązywałam quiz ,,jaką postacią z Monty Phyton: Święty Graal jesteś'' to wyszło mi, że jestem krwiożerczym królikiem, taka byłam z siebie dumna ;>
Z tych, co nie widziałam, Droga wygląda całkiem dobrze, mam słabość do postapokaliptycznych klimatów, może kiedyś obejrzę. Czy to ma jakąś fabułę poza podróżą ojca i syna, czy to jest bardziej taka właśnie pocztówka z apokalipsy? Taka opcja też by mi się spodobała, ale nie wiem, czego się spodziewać ;)
-
2014/12/24 12:49:27
Droga to nie tylko pocztówka, to film o podróży, a podczas podróży ciągle coś się dzieje. Sceny z ludźmi przypominają trochę niektóre wątki z The Walking Dead (a raczej na odwrót, TWD przypomina Drogę), tylko Szwendacze zastąpiono zabójczą pustką i zimnem.
-
Gość: Linda, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/12/28 23:26:25
Hmm, brzmi dobrze, zapisane na listę do obejrzenia ;) Chociaż ta lista w moim wykonaniu jest bardzo długa i ciągle się powiększa, ale kiedyśtam na pewno obejrzę ;)
-
Gość: magnolia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/12/30 00:49:19
o, super, że jest "Moon" i "Proposition" - wypadły z mojego zestawienia, a to są takie rodzaje filmów, które bardzo lubię, czyli w kosmosie, ale kameralnie i nastawione na relacje, a nie na technologię (właśnie jest pod urokiem "Stacji kosmicznej 76") i kino z Antypodów - takie szorstkie, a jednocześnie bardzo brytyjskie.
-
2015/06/06 11:19:38
Dzięki za informację na temat Interstellar już kilka razy przymierzałem się do obejrzenia tego filmu ale jakoś nie było po drodze, teraz już nie mogę odpuścić :). Najwyżej jakiś urlopik w drukarni flex się weźmie :).