Blog bardziej brytyjski niż sama królowa.







Blog > Komentarze do wpisu

Bohater miesiąca: Tom Hiddleston.

Dzień dobry. Przedstawiam dziś jak zwykle spóźnionego i bohaterskiego jak diabli bohatera miesiąca, którym jest Tom Hiddleston.

 

Bohaterski bohater bohaterzy przebrany za konika polnego.


Na początek opiszę krótko przyczynę wyróżnienia. Nazywa się Loki, a zasłynął w listopadzie z tego, że znowu ukradł Thorowi film pod tytułem Thor (gwoli ścisłości - podtytuł The Dark World wcale nie odnosi się do Lokiego, jak myślą wszystkie Internety, tylko do Mrocznych Elfów). Loki jest bogiem kłamstwa i mrocznych knowań (niektórzy myślą, że tumblra i mają trochę racji). Dzięki niemu Avengersi mieli niedawno sporo roboty w kinach, Odyn zyskał okazję do porządnego wyspania się, Jotunheim prawie przestał być Jotunheimem, a Nowy Jork Nowym Jorkiem. Loki często dopuszcza się czynów niecnych i złych, lecz mimo to większość naocznych świadków (zwanych ze względów praktycznych widzami) uparcie uważa go za najbardziej pokrzywdzonego bohatera. Wynika to z naturalnej biedności, która zakorzeniła się w głowie Lokiego (wątek pokazany w pierwszym Thorze) i do dziś napędza motywacje większości jego działań. Ważną cechą, która odróżnia go od tradycyjnych czarnych charakterów jest automatyczna relatywizacja pojęć dobra i zła, przez co Loki psujący Nowy Jork nie ma świadomości, że robi coś, czego absolutnie nie powinien robić. Proces zachodzący w jego mózgu świetnie opisał Tom Hiddleston (czyli Loki we własnej osobie), mówiąc, że "every villain is a hero in his own mind". Na wypadek gdyby ktoś nie dowierzał, potwierdzono to w pierwszej scenie Lokiego w The Dark World - istota w kajdankach wie, że narozrabiała, ale w głębi duszy nie ma pojęcia dlaczego zakuto ją za to w kajdanki. Loki charakteryzuje się także szczwanością przerastającą nawet szczwanego liska Edmunda, pragnieniem siedzenia na tronie ... (spoiler alert, nie mogę dokończyć tego fragmentu zdania) i doskonałą fryzurą.



Charakteryzuje się także wieloma innymi cechami, które czynią z niego jednego z najciekawszych bohaterów filmowych ostatnich lat. Jako jeden z nielicznych posiada własną armię, która grasuje m.in. w Internecie (np. tutaj) i ma na celu sprawienie, aby Hulk z pewnej wymiany zdań między Lokim a Starkiem stał się malutki, a Loki odrobinę mniej biedny i opuszczony, niż się wydaje.


Loki przemawiający do swojej armii na Comic Conie.

To tyle o Lokim, pora opowiedzieć o tym, który powołał go do życia. Znany jest powszechnie z kilku świetnych ról, a także z bicia wszelkich rekordów doskonałości. Często ludzie znający go tylko z ról marvelowskich nie rozpoznają go na pierwszy rzut oka, ponieważ tak naprawdę Tom nie wygląda jak król Asgardu, tylko jak rasowy golden retriever - na szczęście jest wystarczająco charakterystyczny, aby po paru sekundach dezorientacji poprawnie zidentyfikować go po twarzy i powiązać z burzą złotych loków (rymowana wizja jest prawdziwa, Loki ma loki). Jeśli chodzi o role, to moją ulubioną jest Henryk V. Podania ludowe głoszą, że to właśnie Tom sprawił, że pewnego razu ludzie porzucili wszelkie obowiązki w stanie niedokończonym i zasiedli przed telewizorami, aby obejrzeć ekranizacje trzech sztuk Szakspira (do obejrzenia czwartej nakłonił ludzi Ben Whishaw). Jeśli jeszcze nie widzieliście The Hollow Crown, to zróbcie sobie przysługę i postarajcie się nie umrzeć, dopóki tego nie obejrzycie.

 

Henryk V będzie tu siedział i czekał, aż obejrzycie The Hollow Crown.

 

Często można spotkać Toma w pobliżu Kennetha Branagha. Przykładem jest brytyjska ekranizacja Wallandera, w której hasali razem po wyblakłych, lecz wciąż zielonych łąkach i rozwiązywali zagadki kryminalne okraszone dużą dawką melancholii. Sir Kenneth wierzył w Toma jeszcze w czasach, w których wszyscy brali go za zwyczajnego retrievera i cierpliwie pomagał mu wybić się na szczyt świata. To jemu zawdzięczamy obsadzenie Hiddlestona w roli Lokiego, choć początkowo chciał uczynić z niego Thora (wyjaśnienie zmiany decyzji w tym wywiadzie. Kopiuję dla leniwych - "I ran up to his (Branagh's) dressing room with an empty watercooler and pretended it was Mjölnir. Which is why I'm not playing Thor today"). Ciekawym zbiegiem okoliczności jest obecność Henryka Piątego w filmografii obu panów, a jeszcze ciekawsze jest to, że nawet podczas tortur mięciutką poduszeczką nie da się obiektywnie stwierdzić, kto zagrał go lepiej.




Dorobek aktorski pana Hiddlestona jest oczywiście znacznie bogatszy (mniej więcej tak bogaty). Warto wiedzieć, że bez względu na ilość gwiazdek, jaką przyznają filmom krytycy, warto obejrzeć te z Tomem, ponieważ można być pewnym, że występuje w nich co najmniej jedna osoba, która zna się na sztuce aktorskiej.

Warto zwrócić uwagę na dualizm twarzy pana Hiddlestona. Przez niego wygląda on, jakby chciał zamordować komuś rodzinę lodami i kwiatkami (i prawdopodobnie też kotkami). Być może fenomen Lokiego wziął się właśnie stąd, że bez względu na to, jak bardzo groźną minę robi i jak wiele osób umiera z jego powodu, ludzie zawsze dostrzegają podświadomie tę drugą, niewinną połowę twarzy.


 

Ogólna doskonałość Toma bierze się z połączenia wielu drobnych odmian doskonałości. Jedną z nich jest doskonałość wizualna. Pan Hiddleston potrafi przebrać się za TARDIS, i jednocześnie spełnić wszelkie warunki idealnego wyglądu, rozrysowywane wytrwale w poradnikach przez ludzi, którzy wiedzą jak wygląda idealny garnitur.



Porównanie poszczególnych elementów garnituru Toma z idealnym wzorcem z poradnika.

 

Kolejną odmianą doskonałości jest uprzejmość. Nie uprzejmość z jaką mamy do czynienia na co dzień, tylko uprzejmość przez wielkie U i mnóstwo kwiatków. Gdyby zorganizowano wybory Miss Uprzejmości spośród osobników wszelkich narodowości, profesji, płci i wieku, Tom Hiddleston pewnie przepraszałby, że wygrał, a po ceremonii przez kilka godzin uśmiechałby się do aparatów fanów i prawił im komplementy (z wielkim bananem na twarzy i Thorem na koszulce). Po otrzymaniu wyróżnienia pan H. zawsze stara się dziękować osobom, które mu to umożliwiły, a jeśli liczba osób zawiera dużo zer, to w podziękowaniu pomagają kamery i Internet. Ogólnie mówiąc życzliwość Toma jest tak wielka, że gdyby wieszano jego zdjęcia w niebezpiecznych dzielnicach miast, prawdopodobnie spadłaby przestępczość.



Miss Uprzejmości wie, że fotka z fanem to za mało. Z fanem trzeba pobiegać na barana.

 

Trzecią odmianą doskonałości Toma jest uwielbienie wszelkich pysznych czekoladek - to bardzo ludzka cecha, która sprawia, że nikt nie ma wątpliwości, że Tom jest w pełni żywym człowiekiem. Poza tym cecha skupia się wokół pysznych rzeczy zawierających czekoladę, które bardzo często same w sobie są esencją doskonałości, a wiadomo, że na tym świecie podobne twory lubią się przyciągać (zilustrowana prośba do fizyków: cśśśśśśś). Oczywiście za konsumowanie pysznych czekoladek w miejscach publicznych Tom zawsze grzecznie przeprasza.


 

Czwarta odmiana doskonałości ma imię, a brzmi ono Ehehehehe. Jest to onomatopeja opisująca śmiech, który często słychać w pobliżu pana Hiddlestona: zarówno w momentach, w których jest on mile widziany, jak i w momentach, w których nikt się go nie spodziewa. W tych drugich momentach zaskoczona ludzkość zazwyczaj masowo spada z krzeseł i zaszczyca świat własnym, niekontrolowanym ehehehe. Jak łatwo się domyślić, za ehehehe Tom też często przeprasza.


 

Piąta odmiana doskonałości ma związek z optymizmem. To zdanie odrobinę fałszuje rzeczywistość - lepiej oddaje ją stwierdzenie, że Tom jest chodzącym optymizmem. W wywiadach przeprasza za to, że jest zbyt radosny, a zapytany o radę dla fanów sugeruje, aby więcej się uśmiechali i tańczyli (fragment linkowanego już wywiadu: "Dance more! Smile all the time! Um, tell lots of jokes! (...) Enjoy yourself probably would be the key. Don’t let things get you down, don’t let people get you down. Dance more was better wasn’t it? Dance more!"). W byciu chodzącym optymizmem pomaga mu poczucie humoru, które zdradza, że Tom jest przedstawicielem narodu wychowującego swoje potomstwo w miłości do Latającego Cyrku Monty Pythona. Nawet zapytany o najbardziej banalną sprawę potrafi udzielić dwuznacznej odpowiedzi, która raduje serca fanów i intryguje nieświadomych. Nic dziwnego, że ludzie uwielbiają kogoś, kto potrafi rozwiać czarne chmury za pomocą jednego zdania.


 

Fani najwięcej radości czerpią z drobiazgów - to właśnie one składają się na fakt, iż tumblr w miarę zgodnie uznaje Toma za swojego króla. W tym przypadku drobiazgi to takie szczegóły, które można zgifować, radośnie reblogować i uśmiechać się do nich aż do bólu szczęki. Do drobiazgów należą np. wygłupy na planie Avengersów takie jak naśladowanie Alana Rickmana, czy zabawa w Thora. Po resztę drobiazgów zapraszam do Internetu. Mam nadzieję, że w miarę wyraźnie pokazałam, że bohater naprawdę jest bohaterem, a korona, która czasem pojawia się na jego głowie to coś więcej, niż rekwizyt BBC.

 

Bohaterski bohater bohaterzy z młotem Thora i tarczą Kapitana Ameryki.

 

Live long and prosper.

niedziela, 08 grudnia 2013, adeenah
Follow on Bloglovin

Polecane wpisy

  • Tajemnica ryby w więzieniu.

    Dzień dobry. Wiem, że nie wypada wpadać na blog z dowcipem raz w miesiącu, ale muszę podzielić się ze światem czymś bardzo pilnym, więc wybaczcie te marne manie

  • Nie będzie szwendacz pluł nam na mundurek... *

    ...czyli krótki, ilustrowany poradnik modowy na podstawie The Walking Dead. Każdy powinien wiedzieć jak się ubrać w razie nagłej apokalipsy. Nie jesteśmy jednak

  • Mój kandydat! Wybory 2014.

    Dzień dobry. Z okazji jutrzejszych wyborów samorządowych pragnę oświadczyć, że nie jestem bezstronna politycznie. A ponieważ blogi istnieją właśnie po to, aby d

Komentarze
Gość: Tallia, *.adsl.inetia.pl
2013/12/08 13:28:04
Cudownie się czytało :D
-
Gość: Aś, *.toya.net.pl
2013/12/08 21:35:18
Przecudownie napisane i takie prawdziwe! :)
-
2013/12/10 02:13:31
A ja w ogóle dzisiaj tęcza, jednorożce i dzikie uwielbienie dla Toma, bo udało mi się kupić bilety na Koriolana :D *musiałam to napisać, przepraszam!*
-
2013/12/10 07:41:14
@Elka17 - odpowiedź w trzech punktach:
1. Wiem (wszystkie drogi prowadzą do Zwierza).
2. Zazdroszczę tak okrutnie, że zaraz się rozpuszczę.
3. Życzę tak fantastycznego spektaklu, żeby wszyscy zgromadzeni się rozpuścili (tym razem ze szczęścia) i wcale tego nie żałowali. A jeśli przeżyjesz, to jeszcze ostatecznie dobijającego, zakulisowego pozdrowienia od Toma.

No, to tyle :D
-
2013/12/10 08:26:34
Zapomniałam dopisać przez tę ekscytację, że w związkuiz tym wszystkim uważam wpis za idealnie trafiony. Merytorycznie i czasowo.
-
angua_79
2013/12/11 11:37:51
Wielce trafna analiza. Jako Loki jest idealny. Bardzo mi się podoba garnitur a'la TARDIS.