Blog bardziej brytyjski niż sama królowa.







Blog > Komentarze do wpisu

Bohater miesiąca 8: Idris Elba.

Dzień dobry. Spóźnionym bohaterem miesiąca jest tym razem niezwykle bohaterski osobnik - Idris Elba. Pan Elba bohaterzył ostatnio aż pięć razy, w tym cztery na BBC i raz w kinach, i nic nie wskazuje na to, aby rezerwy jego bohaterskości miały się w najbliższym czasie wyczerpać. Warto także zwrócić uwagę, że Idris jest pierwszym wyróżnionym, który nie przypomina z wyglądu żadnego trolla, hobbita, wiktoriańskiej niani ani szalonego wampira. Wręcz przeciwnie, wygląd jego jest tak bohaterski, że jedno zdjęcie mogłoby zastąpić pierwsze słowo w tytule notki.

 

Zdjęcie z pieskiem ma na celu zmniejszenie poziomu bohaterskości, której jest zbyt dużo.


Główną zasługą bohatera jest anulowanie Apokalipsy w większości kin świata. Nie widziałam jeszcze Pacific Rim, ale recenzje blogerów, którym bez obaw można zaufać (np. ta, ta, ta albo ta) potwierdzają założenie, że świat jest bezpieczny, gdy zapewnia o tym Idris Elba. Bezpieczeństwo świata dotyczy zarówno świata fikcyjnego, atakowanego przez wielkie roboty, jak i tego, w którym ludzie poświęcają swój cenny czas na oglądanie filmów. Pan Elba zawsze dba o to, by czas widzów nie został zmarnowany i uznany za uśmiercony w nudnej sprawie (ale w przypadku niektórych filmów nawet on nie jest w stanie zatuszować braków w fabule i wszystkim innym (cicho Adeenah, nie śmiej się z Ghost Ridera)). Wiem jedno (oraz wiele innych rzeczy) - jeśli nadejdzie koniec świata i nikt nie będzie chętny, aby go anulować, można będzie przynajmniej zamknąć się w schronie i obejrzeć film, w którym ludzie wykazują większą inicjatywę niż chowanie się w schronie.



Drugim osiągnięciem pana Idrisa (które dla odmiany widziałam) jest Luther. Ostatnia - trzecia seria składa się z czterech godzinnych odcinków, które pod względem jakości biją na łeb nawet najbardziej uwielbiane kryminały. Luther jaki jest, każdy wie. To serial o pewnym londyńskim policjancie, który w imię sprawiedliwości jest w stanie przekroczyć wszystkie granice z wyjątkiem własnej moralności. W przeciwieństwie do wielu współczesnych wizji o sprawiedliwych stróżach prawa, za granicami czają się nie zawsze pozytywne konsekwencje, przed którymi Luther nie próbuje nawet uciekać (Luther nigdy nie ucieka). Ważną cechą serialu jest unikanie idealizowania. Luther jest niewątpliwie bohaterem, ale przede wszystkim jest człowiekiem. Popełnia błędy, ma wyrzuty sumienia, czasami działa pochopnie, poza tym zdaje sobie sprawę, że zły człowiek zazwyczaj nie jest po prostu zły, a nawet jeśli jest, to i tak warto z nim pogadać. Nie jest plastikową figurką gościa w jaskrawej pelerynie, tylko rozumną istotą z krwi i kości. Jak na kryminał przystało, w Lutherze podstawą fabuły jest polowanie na morderców - tak napisałby ktoś, kto naczytał się recenzji i obejrzał jeden odcinek. Tak naprawdę najważniejsze są tu relacje między bohaterami, procesy zachodzące w ich głowach i ich wpływ na zachowanie, a także konsekwencje zachowań i ich wpływ na procesy zachodzące w głowach (wersja uproszczona ostatniego zdania: psychologia postaci). Akcja rozgrywa się w klimacie z openingu z dodatkiem Londynu w odcieniach szarości.

 

 

Pan Elba od jakiegoś czasu jest rozważany jako kandydat na Jamesa Bonda. Jego kandydatura jest ogólnie uznawana za kontrowersyjną, a większość dyskusji na ten temat zawiera idiotów, którym nie odpowiada karnacja pana Elby (i innych czarnych kandydatów). Tak się składa, że Idris jest lepszym Bondem od ostatniego nawet, jeśli nie gra Bonda, dlatego podejrzewam, że spora część dyskutujących pewnie nigdy nie widziała go w akcji (wersja pesymistyczna: wciąż żyjemy w pełnym uprzedzeń świecie, w którym aktorstwo nie jest wyznacznikiem pozycji aktora). Bohaterski wpis zakończę więc dwoma apelami:

Apel numer 1: Oglądajcie Luthera.
Apel numer 2: Idris Elba na Bonda!

PS: wieczorem kontynuacja tygodnia Led Zeppelin.
PS2: Dziś o 20.00 poznamy 12 Doktora. Pewnie nie będzie to Troll Stephen Mangan ani Troll Misha Collins, ani żaden inny trollujący na twitterze Troll, ale mimo to i tak wytrwale trzymam za nich kciuki. Troll Doktor byłby wspaniałym Doktorem, choćby dlatego, że zarówno Trolle jak i Doktorzy są gatunkami pod ochroną.

niedziela, 04 sierpnia 2013, adeenah
Follow on Bloglovin

Polecane wpisy

  • Tajemnica ryby w więzieniu.

    Dzień dobry. Wiem, że nie wypada wpadać na blog z dowcipem raz w miesiącu, ale muszę podzielić się ze światem czymś bardzo pilnym, więc wybaczcie te marne manie

  • Nie będzie szwendacz pluł nam na mundurek... *

    ...czyli krótki, ilustrowany poradnik modowy na podstawie The Walking Dead. Każdy powinien wiedzieć jak się ubrać w razie nagłej apokalipsy. Nie jesteśmy jednak

  • Mój kandydat! Wybory 2014.

    Dzień dobry. Z okazji jutrzejszych wyborów samorządowych pragnę oświadczyć, że nie jestem bezstronna politycznie. A ponieważ blogi istnieją właśnie po to, aby d

Komentarze
Gość: rob, *.play-internet.pl
2013/08/04 17:11:18
pan elba był też rozważany jako Dr Who ja obstawiam zmianę doktora na panią doktor i mam nawet kandydatkę panne georgie moffet córka 5 doktora i clona 10 o tym że za jednym zamachem rozwiązujemy problem że Dr żywoty się właśnie kończą nie wspoinając ;))
-
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2013/08/05 15:12:48
No to teraz czekam na wpis o nowym Doktorze. Ciekawa jestem Twojej opinii (sama jestem bardzo na tak, z wielu powodów).
-
piarella
2013/08/05 15:13:34
Powyżej to byłam ja, Piarella. ;)