Blog bardziej brytyjski niż sama królowa.







Blog > Komentarze do wpisu

Bohaterka miesiąca 5: Jenna-Louise Coleman.

Dzień dobry. Z okazji końca miesiąca mam zaszczyt przedstawić wielce utalentowane stworzenie. Nazywa się Jenna-Louise Colmean. Przyczyną wybrania jej na bohaterkę jest rola Clary w Doctorze Who, jej nieśmiałe zabawy w Trolla oraz fakt, iż w tym miesiącu obchodziła urodziny, a to dodatkowa okoliczność sprzyjająca wznoszeniu toastów. 


 

Zaczynając od początku (czyli tak, jak powinno się zaczynać) - Clara. Można spokojnie powiedzieć, że uratowała serial w momencie kryzysowym, czyli po pozbyciu się głównych towarzyszy Doktora. Po wykopaniu z życia ważnych postaci, które spowodowało również wycofanie się z życia głównego bohatera, większość fanów zwinęła się w małą kulkę, schowała pod kocyk, po czym rzewnie zapłakała. Udobruchanie płaczących fanów to trudne zadanie, nie pomoże tu wciskanie do serialu byle jakich, nowych towarzyszy, którzy ładnie się uśmiechają, udając, że nic się nie stało. Zwłaszcza, że Doctor prawdopodobnie zwijał się w jeszcze mniejszą kulkę i płakał jeszcze bardziej, więc gdyby nabrał się na tak naiwną sztuczkę, mógłby urazić oczekiwania kulek zwanych fanami, powodując wieczysty foch. Na szczęście na straży scenariusza stał (i wciąż stoi) Największy Troll BBC Steven Moffat, który pomimo skłonności do komplikowania fabuły, ma tak naprawdę prostą taktykę - gdy coś się psuje, potrzeba zagadki. I knuje, kombinuje, aż zagadka będzie wystarczająco wyrafinowana, żeby nie dało się jej rozwiązać nawet pomimo wielu bezsennych nocy spędzonych na przeprowadzaniu skomplikowanych analiz. Dobra zagadka powoduje eksplozję kreatywności oraz miłości fandomowej... no więc Troll wymyślił. A rolę głównej zagadki zwanej Clarą dostała młoda aktorka, która paradoksalnie, ciągle się uśmiecha i naprawdę nie wie, że coś się stało. Większość fanów zamiast się obrazić, pokochała Clarę od pierwszego wejrzenia - może dlatego, że pierwszy raz przedstawiono ją jeszcze w czasie, gdy wprowadzanie nowej postaci do serialu nie uruchamiało alarmu w zrozpaczonych umysłach, ale głównie dlatego, że na widok martwej dziewczyny hasającej sobie po ulicach wiktoriańskiego Londynu i powtarzającej identyczne frazy jak w odcinku, w którym umarła, obudzona została ciekawość... a ciekawość to potężna rzecz. Tajemnicza Clara, która nie żyje i nie ma o tym pojęcia okazała się wystarczająco absorbującą zagadką, żeby zaintrygować Doktora, a kulki zwane fanami nie mają nic przeciwko, bo również zostały zaintrygowane.

 

Tajemnicza osoba w tajemniczym miejscu.


Clara nie byłaby tym, kim jest, gdyby nie Jenna-Louise Coleman, powtarzająca swoje kwestie z prawie doktorową prędkością, jeszcze większą pewnością, i przy tym rozbrajająco niewinnie. Gdy Clara mówi coś podejrzanego (na przykład związanego z martwymi Clarami), robi to w tak naturalny sposób, że pomimo oczywistego związku, ciężko uwierzyć, że nie była to po prostu zwyczajna, przypadkowa uwaga. Dlatego tak dużo w jej odcinkach zdziwionych min i opadania szczęki (po obu stronach ekranu). Clara Oswald to najnormalniejszy w świecie człowiek - udowadnia to przez cały czas, jednocześnie wysyłając sygnały (o których nie wie), że wcale tak nie jest. Do tego została obdarzona charakterem, a to zawsze cenny przymiot każdej postaci. Żeby zagrać coś takiego, nie wystarczy zakuć scenariusza na pamięć - rola jest na tyle skomplikowana, że bystrzy widzowie szybko zauważą, że zachowanie jest nienaturalne. Tu potrzeba talentu. Jenna posiada go wystarczająco dużo, żeby przekonać do swojej postaci rzesze fanów bez wzbudzania wątpliwości, a przy tym jest tak sympatyczna, że naprawdę można ją polubić. Nawet Doktor wygląda czasem na zaskoczonego tym, jak bardzo ją lubi.

 

 

Wspomniałam też o niewinnej zabawie w Trolla. Jenna ma do czynienia z prawdziwymi Trollami dopiero od kilku miesięcy, a już zdarzyło jej się wyprowadzić fanów z równowagi i pozbawić niektórych zbawiennego snu (możliwe, że te skłonności przenoszą się drogą kropelkową). W pewien słoneczny poranek (u mnie było słonecznie...) udzieliła wywiadu. Zachwycała się w nim tym, jak dobrze rozpisana została Clara i jak długo Moffat pracował nad tą postacią. Powiedziała też, że Doktor spotkał Clarę więcej razy niż mu się wydaje, po czym radośnie się oddaliła, zostawiając wszystkich z niekończącą się listą postaci, które Doktor spotkał w ciągu 50 lat historii serialu. Rozwiązanie pewnie jest oczywiste, ale teraz nawet ktoś, kto dostał pół minuty czasu ekranowego w zaginionym odcinku z lat 60 ma szanse na bycie Clarą. Zdarzyło się to w dniu urodzin Jenny, więc fani byli łaskawi, ale następnym razem na pewno nie oszczędzą jej okrutnych memów. Mnie osobiście bardzo to cieszy - uważam, że im więcej Trolli telewizyjnych na świecie, tym lepsza jakość świata, dlatego mam nadzieję, że panna Coleman będzie często udzielała wywiadów.




PRÓŻNA I NIEOBIEKTYWNA UWAGA:

A teraz ciekawostka - Jenna jest pierwszą towarzyszką, która rzuciła wyzwanie doskonałym sukienkom Romany II (czyli Lalli Ward, która odeszła z serialu w 1981 roku). Towarzysze Doctora na ogół starają się wyglądać wyjątkowo i ładnie (z paroma wyjątkami, które nawet w piżamie są ładne), ale pomimo kosmicznych możliwości rzadko udaje im się naprawdę zaskoczyć. Clara zaskoczyła prostą, pomarańczową sukienką, w której błąkała się po popsutej TARDIS. Wprawdzie awaria TARDIS nie była spodziewana, ale odkrywanie nieznanych terenów Budki w tak dobrze dobranym stroju wyglądało niemal jak forma okazania szacunku. Nic dziwnego, że Budka, pomimo ogólnej niechęci do Clary, tym razem nie marudziła.

KONIEC PRÓŻNEJ I NIEOBIEKTYWNEJ UWAGI.


Po lewej Romana w ładnej sukience, po prawej godna konkurencja (w postaci Clary w równie ładnej sukience).

 

Jenna ma na koncie również parę innych ról (np. w Kapitanie Ameryce), a dzięki temu, że jest taką dobrą Clarą, może ich być o wiele więcej. Trzymajmy kciuki i wznieśmy herbaciany toast za angielską zagadkę w ładnej sukience. Niech żyje!

środa, 01 maja 2013, adeenah
Follow on Bloglovin

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: ginny358, *.wyrzysk.net.pl
2013/05/01 19:34:12
Zagadki są dobre, uwielbiamy zagadki, a po spoilerach odnośnie Imienia Doktora z DWM czujemy, że rozwiązanie tej akurat nas nie zawiedzie.
[czepialstwo mode on]Taka drobna uwaga odnośnie koloru sukienki Clary: to jest czerwony, a nie pomarańczowy :P[czepialstwo mode off] Ale sukienka rzeczywiście bardzo ładna :)
Gin&PT
-
2013/05/01 19:53:36
Rzeczywiście czerwony, zmylił mnie pomarańczowy odcień na plakatach :P
-
Gość: Petra, *.dynamic.chello.pl
2013/05/01 21:01:05
Przyłączam się do wznoszenia toastów. W Clarze jest naprawdę coś urzekającego.
-
Gość: BenCol, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/05/01 22:14:39
Uwielbiam Clarę (choć nie tak bardzo jak Donnę), ale nie zgodzę się co do momentu kryzysowego w Doctorze. Nie znam nikogo kto by się smucił w związku z odejściem Pondów. Ja osobiście odczuwam ulgę. To nawet nie chodzi tyle o to, że nie lubiłam Amy (plus Rory) ile bardziej o to, że byli mi zupełnie obojętni. Jeszcze żaden towarzysz Doctora nie wzbudzał we mnie tak obojętnych uczuć, a moim zdaniem nie ma nic gorszego niż obojętność. Tak więc niech żyje Clara, czyli Jenna! :-D
-
2013/05/01 22:51:38
BenCol, wypowiedziałaś dokładnie to o czym stworzonko pomyślało-ale jako iż pragnie osobiście wyrazić swą radość z powodu obwołania Jenny bohaterką miesiąca, to wznosi toast z pozostałymi wielbicielami Clary (poprzez komentarz ociekający fangirlingiem) ;)
-
2013/05/01 23:02:39
@BenCol ja się smuciłam (zwłaszcza podczas maratonu, gdy z głowy nie zdążyła wyparować mała, czekająca Amy). Nie zapomnij, Pondów da się lubić ;)
-
2013/05/02 00:31:03
Świetna dziewczyna, pokochałam ją od pierwszego spotkania. Nie dość, że jest fantastyczna, to jeszcze śliczna. No i intrygująca. Zasłużony artykuł i bardzo miło się czyta. :)