Blog bardziej brytyjski niż sama królowa.







Blog > Komentarze do wpisu

Bohater miesiąca 4 - Colin Hoult.

Dzień dobry. Miesiąc się skończył, nadeszła więc pora na przedstawienie nowego bohatera - tym razem spełnia on podstawowy warunek, jakim jest specjalna zasługa dla świata kultury popełniona w tym miesiącu. Różni się on od dotychczasowych bohaterów tym, że jego nazwisko jest w naszym kraju praktycznie anonimowe, podobnie jak twarz (wyjątkiem są fani Being Human i osoby zaznajomione z wyspiarską sceną stand-up. Ci pierwsi przeważnie rozpoznają twarz, a drudzy nazwisko i twarz). Colin Hoult zasłużył sobie na dzisiejsze wyróżnienie jedną małą, epizodyczną rolą w serialu. Mogłoby się wydawać, że coś takiego zasługuje najwyżej na metaforyczne poklepanie po głowie, ale ja tu nie jestem od klepania, tylko od tego, żeby takie odkrycia stawiać na piedestale i informować o nich świat spragniony talentów z niedoklepanymi głowami (to zdanie ma nieco idiotyczną konstrukcję, ale mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi).


Bohater miesiąca.

Rola pana Houlta nazywa się Crumb i pojawiła się w 1, 2 i 4 odcinku czwartej serii Being Human. Charakteryzuje się tym, że jest kompletnie szalona. Szaleństwo to rzecz powszednia i ostatnimi czasy dość popularna, ale zagrane w sposób intrygujący i ciekawy jest zjawiskiem naprawdę rzadkim... Crumb to właśnie taki rzadki przypadek wariata z powołania. W pierwszym odcinku poznajemy go jako Iana Crama - pracownika biurowego na granicy załamania nerwowego, który śmiertelnie obawia się utraty posady. Jego sytuacja pogarsza się, gdy w wyniku wypadku staje się wampirem. Crumb-wampir przeżywa coś w rodzaju długo oczekiwanego załamania i nie ma o tym najmniejszego pojęcia. Przychodzi do biura w zakrwawionych ciuchach (jak to wampir), po czym wpada w szał i obraża się na przerażonych kolegów ze skutkiem śmiertelnym. Wypowiada na głos słowa, aby ułamek sekundy później się ich przestraszyć, a w zamknięciu szaleje niczym stary, poczciwy Jack Nicholson w "Lśnieniu" (tylko bez siekiery rzecz jasna, od siania terroru ma zęby). Crumb nie jest mimo to postacią negatywną - zdarzają mu się przebłyski świadomości, i gdy dostrzega jak wygląda jego nowe, wampirze wcielenie, wpada w całkowicie ludzką panikę i próbuje wszystko naprawiać. Dodatkową ciekawostką jest nerdowaty rys osobowości pana Crumba, który zachwyca się grą RPG "Płonące Orki" z takim entuzjazmem, z jakim wielu sympatycznym ludziom zdarza się krzyczeć Fus Ro Dah na uciekające komary (komar to wróg, komara należy unicestwić). Rola Crumba jest wprawdzie bardzo dobrze rozpisana (oklaski dla Toby'ego Whitehouse'a), ale nie zdziwiłabym się, gdyby podobny efekt udało się osiągnąć zupełnie bez scenariusza - a wszystko to wina świetnego aktorstwa. Colin Hoult gra przede wszystkim twarzą. Potrafi wykorzystać spojrzenie w podobny sposób, w jaki robi to poczciwy Moriarty - Andrew Scott, tylko dodatkowo przyprawia efekt przerażeniem (i to hojnie, bardzo hojnie). Poza tym oglądając go na ekranie można odnieść wrażenie, że aktora naprawdę trzeba czasami zamykać w klatce (takie wrażenia można przeważnie traktować jako przejawy dobrego aktorstwa). A najlepsze jest to, że przy całym tym tragizmie wątek Crumba jest zabawny. Tak poczciwie zabawny, dzięki niemu bez względu na liczbę trupów w niektórych scenach widz ma mniej więcej 90 procent szans na szeroki i całkowicie szczery uśmiech. Czasami można nawet zadławić się ze śmiechu ciasteczkiem i umrzeć, ale i wtedy można zyskać powód do radości, bo nie ma na świecie nic lepszego niż śmierć w trakcie oglądania dobrego serialu (no, może z wyjątkiem oglądania dobrego serialu. I czytania książek. I wielu innych rzeczy).

 

Prawda to oczywista, że szalony wampir musi się uśmiechać.

 

Colin Hoult jest nie tylko panem Crumbem - ma na koncie kilka innych ról telewizyjnych, ale z tego co wiem nie ma wśród nich żadnego innego niezrównoważonego wampira. Jego głównym zajęciem jest za to nie aktorstwo, ale bycie komikiem. Potwierdza to moją teorię, że szalone spojrzenie i talent aktorski często idą w parze z poczuciem humoru. (Ta teoria powstała głównie na użytek mojego własnego, dobrego samopoczucia. Pokładanie się ze śmiechu na pozornie tragicznych scenach albo jest spowodowane przemyconym dyskretnie humorem i zdolnościami komicznymi aktora, albo usterką głowy śmiejącego się). Mam nadzieję, że potencjał pana Houlta dostrzeże jakiś bystry Troll polujący na ciekawe stworzenia na terenie BBC i jeszcze nie raz będziemy mieli okazję stać się ofiarą jego stylu.



 


PS: Wiecie, że Being Human to dobry serial? Tak? Nie? Mówiłam to już? To nic, powtórzę. Being Human to naprawdę świetny serial.

niedziela, 31 marca 2013, adeenah
Follow on Bloglovin

Polecane wpisy

Komentarze
rinoasin
2013/03/31 21:54:36
Zgadzam się, "Being Human" to świetny serial i wciąż nie mogę się pogodzić, że to już koniec! A Hoult jako wampir Crumb był fenomenalny, szkoda tylko, że nie miał szans długo błyszczeć na ekranie, ale gdy tylko się pojawiał, wykorzystywał swój czas na maxa. Zasługuje na miano bohatera miesiąca, może to wyróżnienie pozwoli mu się rozkręcić w szoł biznesie :)
-
Gość: krycha_k, *.dynamic.chello.pl
2013/04/02 21:54:08
w związku z tym, że wreszcie łyknęłam 4 i 5 sezon i zdjęłam sobie spoiler bana na notki o BH czytam, kwiczę i po raz kolejny cieszę się, że dzięki zachęcie na stronie zwierza trafiłam na 221 Baker Street.
-
Gość: Miętówka, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2013/04/02 23:23:35
Ten pan mówi mi swoimi oczyma: "Wróć do oglądania Being Human..."
Chyba mu ulegnę.
-
Gość: krycha_k, *.static.chello.pl
2013/04/03 14:33:28
@Miętówka - ulegnij, koniecznie, warto :) ja sobie zrobiłam przerwę po 3 sezonie, ale zwalczyłam opór i nie żałuję
-
2013/04/03 17:53:58
Koniecznie, Miętówko - ostatnie dwie serie są tak dobre, że się rozpuścisz.

Krycha_k - ja ogólnie staram się nie spojlerować, a jak już muszę, to tak konstruuję zdania, żeby ciężko było domyślić się o co chodzi (może przez to wychodzą mi za długie zdania ;).