Blog bardziej brytyjski niż sama królowa.







Blog > Komentarze do wpisu

Bohater miesiąca 3 - Tom Baker.

Dzień dobry. Pora na najmniej zaskakującą odsłonę bohatera miesiąca w historii (tej przyszłej historii również... timey wimey i te sprawy). Jest nim TOM BAKER. Już tłumaczę - bohater miesiąca to osoba, która wyróżniła się czymś w danym miesiącu. Nie mam pojęcia kto się wyróżnił, bo zmarnowałam cały miesiąc na oglądanie Doctora Who.

Pan Baker nie jest w Polsce zbyt znaną osobistością, ale jak raz ktoś go zobaczy, to przeważnie nie zapomina. Wszystko przez charakterystyczny wygląd składający się z loków, zębów atakujących ludzi swym wizerunkiem przy każdej okazji (najmniejszy uśmiech w wykonaniu Toma to taki odsłaniający wszystkie zęby), dużych, jasnych oczu ze zdolnością do szybkiego powiększania się (dzięki nim może nabierać ludzi na sztuczkę "patrz, za tobą!"), oraz - bardzo często - z Szalika. To rzadki typ odrobinę szalonego dżentelmena, który powinien być pod ochroną, a z niewiadomych przyczyn nie jest. Znany jest głównie z roli czwartego Doktora (z Doctora Who. Mówiłam, że to dobry serial?) oraz z narracji w "Małej Brytanii".

 

Doktor-Tom.

 

A teraz coś z zupełnie innej beczki: chociaż pan Baker żyje raczej w zgodzie ze sztukami Szekspira (był nawet kiedyś Makbetem), to przyznał niedawno, że gdy ma do wyboru "Króla Leara" i "Małą Brytanię", wybiera drugie, bo tam jest więcej śmiechu. Jeśli ktoś mówi coś takiego, to możemy być niemal pewni, że bawienie ludzi traktuje jako metodę na dostarczenie śmiechu przede wszystkim sobie - ma świadomość, że bez choćby małej, codziennej dawki radości wszyscy umrzemy w powadze i samotności, więc walczy aktywnie. Z takich przypadków rodzi się najszczerszy śmiech, choć często niszowy i na przekór społeczności. (Ten blog spełnia podobną funkcję, dlatego tak powoli mu idzie podbijanie świata). Koniec ciekawostki z zupełnie innej beczki.


Doktor-Tom popełniający czy niespodziewany.



Jego głównym osiągnięciem jest rola w "Doctorze Who" - jedna, ekscentryczna kreacja, która zaowocowała wieloma drobnymi zasługami dla społeczeństwa. Zapewnił na przykład przyszłość robótkom ręcznym - sztuka dziergania nie wyginie, dopóki młodzi odkrywcy serialu w szaleńczej pasji będą marnować całe tygodnie na próby skopiowania jego słynnego szalika. Wpoił ludziom, że częstowanie słodyczami jest najszczerszym przejawem dobrych intencji - wpoił tak mocno, że do dziś miliony matek muszą tłumaczyć swoim dzieciom, że nie wolno brać cukierków od obcych (rujnują tym samym ich wiarę w dobry świat i bezinteresowne częstowanie, a wszystko to w trosce o bezpieczeństwo). Niewiele się o tym mówi, ale Tom Baker przyczynił się też znacznie do wzrostu tolerancji na świecie (cały serial się do tego przyczynił, ale serie z Bakerem aż kopią takimi wnioskami po głowie). Przyczyna jest prosta - człowiek wychowany w przekonaniu, że kosmita (czyt. najbardziej obca istota w kosmosie) częstujący żelkami jest zjawiskiem normalnym, w dodatku nie wypada odmawiać, gdy wyciąga radośnie swoją torebkę ze słodyczami, ma niewielkie szanse na zostanie w przyszłości przebrzydłym rasistą, który nie chce nawet siedzieć przy jednym stole z osobą tylko odrobinę inną od niego. No i wreszcie - Tom Baker posiada niezwykle umęczone kolana. Narzekał kiedyś w wywiadzie, przyczyną jest  m.in. K-9 (pies-robot Doktora). Kolana nie ucierpiały na marne - do dziś większość scen z K-9 stanowi potwierdzenie teorii o najlepszym przyjacielu człowieka, i nie szkodzi, że to mechaniczny pies - ważne, że posiada w pełni psi charakter. Warto oglądać serial choćby dla ich wspólnych chwil, z których wyłania się obraz wzajemnej przyjaźni ze zwierzakiem, pokazany za pomocą prawie samych niepoważnych scen.


Doktor-Tom zapewniający psu komfort psychiczny w pobliżu trupa.

 

Drobne zasługi serialu przede wszystkim potrafią dać wiele radości, przemycając przy tym do umysłów widzów całkiem sporo wiedzy. Wyobraźcie sobie tylko, że widzicie waszego ulubionego kosmitę maltretującego radośnie trzcinę. Męczy ją i męczy, aż wreszcie zaczyna grać na niej prostą melodię... dzieciaki, które oglądają wam zza pleców cieszą się, bo melodia jest miła dla ucha, a wy zbieracie szczękę z podłogi, bo właśnie rozpoznaliście flet z suity Bacha. Albo inny przykład - orientujecie się, że szaleństwo głównego bohatera maskujące szczwany plan jest oczywistym nawiązaniem do Hamleta, chociaż nikt nie mówi tego wprost. Większość tego typu szczegółów to zasługa scenarzystów, ale gdyby nie zostały odegrane tak, jak zostały odegrane, słuch o nich już dawno by zaginął, a radość widzów utopiłaby się w czeluściach zapomnienia.


Doktor-Tom grający Bacha na trzcinie.


Poza tym Tom Baker znany jest jako nieokiełznany kolekcjoner słowników. W 1980 r miał ich około 150, w tym wszystkie tomy Oxford Dictionary,  Dictionary of National Biography, oraz wiele, wiele więcej. Piszę to, żeby zamieścić drugą ciekawostkę z innej beczki.

A teraz coś z zupełnie innej beczki 2: studiuję na kierunku, który rzetelne, drukowane źródła informacji (takie jak słowniki) traktuje niemal z czcią, a ludzi, którzy je gromadzą szanuje i sławi (praktykuje się nawet wpisywanie ich nazwisk do specjalnych, bibliofilskich słowników). Gdyby kiedyś dopadł was kryzys wiary w ludzkość, to pamiętajcie, ze są na świecie poważne uczelnie, które z chęcią przyczepiłyby do wydziałowej tablicy ogłoszeń wizerunek poczciwego pana Bakera wraz z podpisem "Hero". Koniec ciekawostki z zupełnie innej beczki 2.


Oto portret nowego bohatera bloga - jeśli trafiliście tu przypadkiem, to zapamiętajcie jego nazwisko. Pamiętajcie, bo to wyjątkowy człowiek.

niedziela, 03 marca 2013, adeenah
Follow on Bloglovin

Polecane wpisy

Komentarze
rinoasin
2013/03/03 12:12:10
Ale Tom Baker to nie tylko Doktor, to także Błotosmętek z serialowej ekranizacji "Srebrnego krzesła". To właśnie tam widziałam go po raz pierwszy i... cóż, nie zapamiętałam go, ale dlatego, że miałam parę lat i jedyne co mi zostało w głowie to olbrzymy chcące zjeść głównych bohaterów;). Jak dorosłam, to obejrzałam ponownie i się Błotosmętkiem zachwyciłam, bo Baker idealnie sportretował moją ulubiona narnijską postać. I dlatego też zasługuje jak mało kto na miano bohatera miesiąca.
-
2013/03/03 12:17:23
Widziałam tą rolę w jego filmografii, ale wolę nie wypowiadać się o filmach, których nie widziałam. Komentarz ważny, dziękuję :)
-
Gość: Doktor z Pasadeny, *.centertel.pl
2013/03/03 12:41:02
Hobbit, Doktor i Doktor. Ciekawe kto będzie następny...?
-
rusty_angel
2013/03/03 13:00:55
Przyszłam zostawić komentarz o Błotosmęetku, ale okazało się, że Rinoasin już to zrobiła za mnie. :D

A następny musikiem będzie Frodo Baggins.
-
2013/03/03 13:31:54
Zobaczymy, zobaczymy. Marzec jest długi, nie to co ten oszust luty - sporo się może zdarzyć ;D
-
Gość: Petra, *.dynamic.chello.pl
2013/03/03 16:43:51
Zawsze możemy robić zakłady, kto będzie następny :)
-
2013/03/03 17:48:58
Wtedy zacznę je przyjmować, stanę się bogata, zacznę robić bohaterów dnia i paskudnie się skomercjalizuję :>
-
Gość: Petra, *.dynamic.chello.pl
2013/03/04 19:20:58
Och, co za wizja przyszłości! :D Przecież będziemy wygrywać! :D
-
2013/03/11 19:36:25
a następnym bohaterem miesiąca będzie Harry Pearce :)