Blog bardziej brytyjski niż sama królowa.







Blog > Komentarze do wpisu

Uwaga, Anglik się boi.

Dzień dobry. Planowałam na dziś wielkie blogowe lenistwo, ale plany pokrzyżował okrutnie i niespodziewanie pewien film. Tak naprawdę miałam zamiar zbudować pomnik dla Simona Pegga,


 

ale zabrakło mi materiałów, umiejętności oraz pozwolenia na budowę, więc postanowiłam zadowolić się notką. W trakcie zbierania informacji przeraziłam się wielce na widok oceny filmu na imdb (5,3/10) i muszę was ostrzec, że jeśli liczycie się z tego typu opiniami, to lepiej stąd uciekacie, bo was zepsuję. Według mnie film o którym mowa jest absolutnie cudowny, a główny (choć nie jedyny) sprawca takiej a nie innej oceny (mojej oceny) jest rudy, nie ma pomnika (what a shame!) i już o nim wspomniałam. To, co dziś przedstawiam jest subiektywną jak diabli recenzją filmu "A Fantastic Fear of Everything". Niska ocena filmu nie powinna tak naprawdę dziwić - to twór tak brytyjski, że w trakcie oglądania go osoba nie wiedząca o istnieniu Wielkiej Brytanii prawdopodobnie zaczęłaby się domyślać, że w trakcie edukacji przegapiła jakiś ważny kawałek świata. Brytyjski humor często nie odpowiada ludziom nawet w łagodnej i ugrzecznionej formie, a co dopiero zaprezentowany w całej swej okazałości. Ten film ma gdzieś społeczne konwenanse i pomimo latających po ekranie nazw amerykańskich wytwórni pełen jest cudownego, angielskiego humoru powodującego, że część widowni umiera ze śmiechu w fotelach, a druga część próbuje połączyć się z wifi, żeby jak najszybciej napisać oburzony komentarz na filmwebie. Tutaj właśnie jest miejsce na ostrzeżenie dla szanownych zwolenników tzw humory brytyjskiego - w tracie seansu NIE WOLNO JEŚĆ. Nie jedzcie, bo zadławicie się i umrzecie na śmierć. Pić wolno, ale najlepiej nie trzymać napojów w dłoniach przez cały czas, bo można je wylać i uzyskać niepotrzebny problem Jasia Fasoli. Jak już koniecznie musicie coś zjeść, to (na Odyna!) włączcie pauzę i nie każcie mi się martwić. Film jest zabawny. Nie słuchajcie opinii krytyków, możecie z czystym sumieniem leżeć na kanapie i się śmiać. Oburzonemu koledze piszącemu właśnie krytyczny komentarz na smartfonie nie powinno to za bardzo przeszkadzać (w końcu i tak jest już oburzony).

 

 

Głównym bohaterem filmu jest pisarz, autor książek dla dzieci - Jack. Człowiek wrażliwy i bojaźliwy, który postanowił przestać pisać "bzdury" dla osób, które nie potrafią nawet czytać i zapragnął napisać prawdziwie ambitny kryminał dla ludzi dorosłych. Człowiek ten jest bardzo ambitnym człowiekiem - przygotowywał się do swojej pracy tak długo i wytrwale, że jego mózg zaangażował się w powierzone mu zadanie bardziej niż powinien. Akcja kryminału miała odgrywać się w wiktoriańskim Londynie, a w ramach przygotowań biedny pisarz naczytał się mnóstwa przerażających historii o seryjnych mordercach. I zaczął się bać. A był to naprawdę wielki strach. Umysł Jacka obronić mógł jedynie długi nóż do mięsa dzierżony nieustannie w prawej dłoni, choć nawet on czasami nie był wstanie przegonić koszmarów. Czaiły się za każdym rogiem, chowały za firankami, kryły za uchylonymi drzwiami, a nawet siedziały bezczelnie pod kołdrą samego prześladowanego. Przerażony Jack męczył się i męczył, walcząc dzielnie i bojąc się wszystkiego, aż w końcu w jego życiu nastąpił przełom (który jest głównym tematem filmu). Głównymi sprawcami przełomu byli:

1) Seryjny morderca - bardzo miły i sprytny pan obcinający palce. Nie pokażę jego zdjęcia, bo byłoby wrednym spojlerem.
2) Pralnia - tak naprawdę seryjny morderca jest niczym w porównaniu z ogromem zła, jakie reprezentuje sobą pralka. Najbardziej szatańskie narzędzie w całym wszechświecie, sprawca wielkiej traumy i niesprawiedliwości ludzkiej.


3) Jeż - jest bardzo ważnym bohaterem z pięknym poematem. Może spowodować u niektórych widzów całkiem poważne wzruszenie, a ja słuchając jego historii nie mogłam odpędzić skojarzenia z bajkami Neila Gaimana (to dobra myśl. Gdzie Neil Gaiman, tam wiara w ludzkość gwałtownie rośnie).


 

Akcja jest pełna zwrotów i niespodziewanych ataków ciekawej fabuły.
Jack przez cały czas jest okropnie biedny.
Pralka jest zła do szpiku kości i skrywa mroczną tajemnicę.
Jeż jest jeżem.

 

Film, choć zabawny, nie jest pozbawiony kilku ciekawych refleksji. Główny bohater walczy w końcu z własnymi lękami i pomimo pozorów to właśnie w jego głowie toczy się największy bój o przetrwanie. W wewnętrzną walkę bohatera zaangażowani są m.in. psychiatra pełen mądrości i zrozumienia,  pralka, oraz - uwaga, nie żartuję - banany (Whovianie, co się mówi? ;).


 

Na składaniu filmów znam się marnie, ale uważam, że ten został poskładany całkiem przyzwoicie, a sprawcę ktoś powinien sklonować i rozrzucić po świecie, żeby nauczał laików. Mamy tu kilka subtelnych parodii (choćby słynna scena z Lśnienia w pierwszych sekundach), nie zabrakło też epickiej sceny przy dźwiękach muzyki klasycznej. O muzykę zadbał osobiście Michael Price i jak zwykle nic nie zepsuł. Na szczególne oklaski zasługuje odtwórca głównej roli - SIMON PEGG. Jego zdecydowanie trzeba sklonować (oraz zapytać gdzie chciałby mieć pomnik). Mam nadzieję, że film doczeka się polskiej premiery, bo to kawał naprawdę dobrej komedii. Nie trzeba nawet (jak to dystrybutorzy mają w zwyczaju) wciskać na plakat niepotrzebnych tekstów świadczących o charakterze filmu, ponieważ istnieje to zdjęcie:


niedziela, 16 grudnia 2012, adeenah
Follow on Bloglovin

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Doktor z Pasadeny, *.centertel.pl
2012/12/16 20:28:56
No, doczekaliśmy się! Oddaję się wnikliwej analizie tekstu...
-
ratyzbona
2012/12/16 21:54:13
Wizja sklonowania Simona Pegga jest wizją która mi się zdecydowanie podoba i muszę powiedzieć, że w pełni ją popieram i chce jeden egzemplarz do osobistego użytku. Co do filmu nadal nie jestem w stanie pojąć jego niskiej oceny
-
2012/12/16 22:01:54
Może to eksperyment socjologiczny. Ktoś chciał zobaczyć jak ocena wpłynie na odbiór filmu albo coś w tym stylu...
-
Gość: Angua, 79.173.0.*
2012/12/17 15:12:30
Jeszcze do tej pory nie rozczarowałam się Simonem Peggiem, wiec nie widzę powodu, żeby sama jakaś ocena na jakimś portalu miała to zmienić.. Obejrzymy, zobaczymy :)
-
rusty_angel
2012/12/17 17:13:00
W końcu obejrzę, w końcu obejrzę - to moja nowa mantra.