Blog bardziej brytyjski niż sama królowa.







Blog > Komentarze do wpisu

Za mało odcinków!

Dzień dobry, dziś mała propozycja na zmarnowanie kilu godzin przed telewizorem. Co powiecie na serial brytyjski zrealizowany w USA o tym, jak Brytyjczycy próbują nakręcić remake swojego serialu w USA? Serial oczywiście pozostaje brytyjski do szpiku kości, w przeciwieństwie do serialu kręconego w serialu. Oryginalny serial w serialu opowiada o starszym, zabawnym i szanowanym dyrektorze prestiżowej szkoły z internatem, a powstająca wersja zawiera m.in. dużo włosów i czegoś okrągłego. Obsada jest całkiem gwiazdorska - po amerykańskiej stronie występuje m.in. Matt Le Blanc, a po brytyjskiej Tamsin Greig i Stephen Mangan.

 Tytuł brzmi "Episodes".

 

 

Całość zaczyna się sielankowo - para scenarzystów (małżeństwo) na rozdaniu nagród zostaje zauważona przez łowcę talentów z dużej sieci telewizyjnej zza oceanu i dostaje propozycję nakręcenia remake'u. Para scenarzystów jest zaskoczona zainteresowaniem kogoś ważnego i przystaje na propozycję. Są przekonani, że remake to po prostu kręcenie tego samego w innym miejscu i wyruszają do Hollywood przygotowani do pracy zgodnej z ich oczekiwaniami. Dość szybko okazuje się, że problemem jest nie tylko jazda drugą stroną ulicy, a branża telewizyjna jest tak absurdalnie idealna, że tworzą ją głównie statystyki. Ciężko powiedzieć w którym miejscu fabuła się komplikuje - stopień komplikacji fabuły jest wprost proporcjonalny do czasu trwania serialu i w niektórych momentach rośnie skokowo jeszcze bardziej (kulminacją komplikacji jest oczywiście koniec 1 sezonu - tylko, że później wciąż rośnie). Poza tym brytyjska para przeżywa mały szok kulturowy, co objawia się na przykład myleniem krajów w stanie największego zdenerwowania. Miejscowi również się denerwują. Wszyscy się denerwują.

 

 

Matt LeBlanc grając samego siebie wykazał się sporą dawką autoironii i dystansu do siebie. Pachnie Joeyem (czyli bułeczkami cynamonowymi), zabawia się ze wszystkim co się rusza i takie tam. Naprawdę ciężko nie polubić kogoś, kto gra bezmyślnego drania i jeszcze udaje, że to autoportret. Nie za bardzo orientuję się w jego innych rolach, ale i tak muszę przyznać, że potrafi pokazać klasę (chociaż serialowy LeBlanc prawdopodobnie nie zna takiego słowa).

 

 

Tamsin Greig (Beverly) jest tu przeciwieństwem Tamsin jaką znam z Black Books - chodzący ideał i wzór cnót. Nawet rzuciła palenie. Tylko, że... nie wszystko widać na pierwszy rzut oka, prawda? A nawet żywej doskonałości może się zdarzyć mała wpadka - zwłaszcza, jeśli w pobliżu znajduje się mnóstwo pięknych i bogatych ludzi.

 

 

Stephen Mangan (Sean) - przede wszystkim powala grą aktorską w nerwowych sytuacjach. Uśmiech szerszy od twarzy, zmieniony ton głosu, wypowiadanie coraz dziwniejszych słów i spojrzenie kogoś kto szuka czegoś, co mogłoby wybuchnąć i go uratować. Najwięcej nerwowych sytuacji ma miejsce w drugiej serii. Poza tym jego bohater zachłystuje się urokami Los Angeles i jest zdecydowanie bardziej podatny na wpływy niż mu się wydaje.

 

 

Oglądając to odniosłam wrażenie, że pomimo atmosfery Hollywoodzkiego snu serial został nakręcony raczej z myślą o ludziach, którzy wyznają miłość BBC. Szkoda tylko, że "Episodes" ma jedynie 16 odcinków. W końcu nazwa zobowiązuje...

wtorek, 28 sierpnia 2012, adeenah
Follow on Bloglovin

Polecane wpisy